1. High hopes (I)


    Data: 09.07.2023, Kategorie: intymność, Autor: Black

    ... kiedyś jakaś kobieta ucięła mu jaja przy samym rdzeniu przedłużonym.
    
    Kiedyś założyła się z koleżankami o to, która szybciej doprowadziła faceta do finału. Gdy przyszła jej kolej opowiedziała historię przelotnej znajomości z Jarkiem. Mając usta pełne jego twardego kutasa wyszeptała, odpuszczając na chwilę ssanie główki „tylko nie mów mi kiedy, nie ostrzegaj”. Pamięta ten raz doskonale bo nie zdążyła go z powrotem umieścić między wargami gdy strzelił jak fontanna zalewając ją od grzywki po szyję (ze szczególnym uwzględnieniem obu dziurek…nosa). Cudowne było, że nie pocieszał jej gdy dławiła się jego sokiem dłuższą chwilę. Wspólna gra, wspólne zasady. Deklarację praw człowieka, podział na płeć, rasę i wyznanie zostawiamy przed wejściem.
    
    Konkurencję wygrała Anka. Ma męża w jakiejś radzie nadzorczej i podobno dochodzi przy zakładaniu gumki. Porażkę zniosła z godnością. I wspomnieniem smaku spermy z tyłu języka.
    
    - Twoja sperma smakuje mi wyjątkowo. Jakaś specjalna dieta? – spytała
    
    - Mhm - odpowiedział łapiąc oddech. Whisky i twoja cipka. Na zmianę. Od 15 godzin. Właśnie. Musimy coś zjeść jeśli mamy utrzymać to tempo – wymruczał wracając do świata żywych.
    
    - Muszę to ja wracać. I to najlepiej natychmiast. Wyszłam bez pożegnania. – zawyrokowała
    
    - Napisz sms. Poza tym dziś sobota. Nic nie musisz.
    
    … milczała
    
    - Twoje auto jest zaparkowane po drugiej stronie tego parku. Gdziekolwiek mieszkasz dotrzesz tam najwyżej w 5-6 godzin.
    
    ….
    
    - Ubrania na zmianę? Na ...
    ... powrót zapewne masz coś w bagażniku. A czysta bielizna? Kiepski żart. Choć śmieszy.
    
    …..
    
    - Ok, dalej – ciągnął – Masz buty Martensa. Czyli stać cię także na Diora. Jednak celowo wybrałaś te, w których
    
    . Więc nie. Nie spieszysz się do pracy. – płynął z wyraźną przyjemnością improwizacji.
    
    - Jeszcze zgadnij jak mam na imię i mnie przekonałeś. Zostanę i będę cała twoja. – powiedziała z lekko kpiącym uśmiechem.
    
    Długo przyglądał się jej oczom, ciału i przedmiotom chaotycznie rozrzuconym w ogromnym pokoju.
    
    - Agnieszka. Ale wolisz Aga. – wypalił
    
    - Kurwa – zaklęła – no cóż. Los tak chciał.
    
    ~~
    
    Jej ciało rozciągnięte w bólu. Jego palce wplecione we włosy tuż przy skórze. Głowa odchylona do tyłu. Usta przywarte zbyt mocno do piersi. Stopy splecione z tyłu pleców. Biodra wbijające go w jej ciało po samo dno. Kropla krwi z pękających od ugryzień ust. Skurcz, spazm i krzyk. Krótkie trzęsienie ziemi. I spokój.
    
    Ciemno.
    
    Noc.
    
    ~~
    
    - Los…nie, nie było w tym odrobiny przypadku. Żadne przeznaczenie. To ja tak chciałem. – zawyrokował kontrując jej wywód.
    
    - Jesteś zbyt pewny siebie. Nie boisz się, że kiedyś złamiesz kark skacząc z ego na ID?
    
    - Dobrze mówię i dobrze pieprzę. Przecież wiesz. I to, że głośno o tym mówię nie jest zaprzeczeniem faktu. – kontynuował bez przesadnego egocentryzmu.
    
    - Nie jest też jego potwierdzeniem. – odparła.
    
    - Jest obiektywną obserwacją. Nie możesz mnie krytykować za opis faktu. QED. – jego spokojny głos silnie konweniował z ...