1. Tylko moja (I)


    Data: 19.09.2023, Kategorie: przyjaciele, spotkanie po latach, bez seksu, Autor: Adrenalinaaa

    Chłód na polu był nie do zniesienia. Szłam ulicą starając się nie poślizgnąć, ale moje stopy odziane w wysoki obcas co rusz odmawiały posłuszeństwa. Chwiejnym krokiem po 10 minutach drogi znalazłam się tuż obok baru, w którym umówiłam się z Igorem. Mój przyjaciel wymyślił sobie wieczór kawalerski w towarzystwie dwóch koleżanek ze studiów w tym jedną z nich byłam ja. Dodatkowo w grudniu. No, ale zawsze taki był.
    
    Znam się z nim od czasów podstawówki i to z nim poznawałam tajniki seksu. Tak dobrze usłyszeliście. Jako para gówniarzy interesujących się tym i owym w aspektach seksualnych byliśmy strasznie dociekliwi i to z nim miałam swój pierwszy raz.
    
    Mała kawalerka na Krakowie, tapczan na środku pokoju, parę świec aby stworzyć romantyczny nastrój, dwie godziny przyjemnej męki i finisz. Tak to właśnie wyglądało. Ale od czasów pierwszej liceum minęło 5 lat.
    
    21-letnia dziewczyna z dobrym bagażem doświadczenia poradziła sobie zaraz po tamtym wyskoku i wróciła do realności. Igor i ja nie pasowaliśmy do siebie. Zwyczajnie byliśmy ciekawi, chcieliśmy to zrobić z kimś komu moglibyśmy ufać i tak to się stało.
    
    Jednak planowany pierwszy raz nie był taki idealny, szczególnie nacisk na słowa "planowany". Nienawidzę takich rzeczy, krępowanie się mojego ciała, presja wywołana tym wszystkim sprawiła, że źle odczuwaliśmy siebie nawzajem przez kolejne dwa lata liceum.
    
    A teraz się żeni. No tak. Chłopak w końcu znalazł miłość, i choć w jego przypadku zawsze kończyło się fiaskiem to ...
    ... tym razem zadurzył się na serio. Olga, bo tak ma na imię jego wybranka, jest córką wojskowego i wszystkie triki dominacji jak mniemam ma opanowane, nie tylko w aspekcie życia oczywiście. Ale to Igorowi co najmniej odpowiadało w niej. Są parą od trzech lat i dogadują się świetnie, jednak nadal nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie jest ona tą jedyną. A może to tylko zazdrość przemawia w moim sercu? Oczywiście nie o Igora, ale o to, że nam się nie udało, że okazałam się gorsza? A powodu do kompleksów nie mam. Jestem wysoką, brunetką o zielonych kocich oczach i krągłych kształtach tam gdzie potrzeba. Nigdy nie narzekałam na swoje ciało, bowiem było wykorzystywane przez mężczyzn różnie i jakoś nie złożono mi żadnej skargi.
    
    No cóż widocznie nie jestem "typem" Igora. I możliwe, że to bardzo dobrze. Byłoby bardzo ciężko. Więc skąd zazdrość? Może chodzi o moje niespełnienia miłosne? O to, że nigdy nie starałam się zakochać i nie czułam w brzuchu motyli?
    
    Nie jestem marzycielką, bardziej realistką z optymistycznym akcentem, jednak nigdy ten optymizm nie dawał na tyle siły by przy kimś wytrwać. I to również różniło mnie od Igora. On był sangwinikiem polegającym na losie i szczęściu, a dla miłości
    
    i swoich przekonań zabiłby. Kompletne przeciwieństwo.
    
    Kiedy na chodniku przygaszałam papierosa obcasem, od progu zobaczyłam postawę Igora, który szedł w moim kierunku. Przystojny jak cholera. Młody mężczyzna o muskularnej budowie, szarych oczach i blond włosach budził podziw nawet we ...
«123»