-
Tylko moja (I)
Data: 19.09.2023, Kategorie: przyjaciele, spotkanie po latach, bez seksu, Autor: Adrenalinaaa
... mnie. Bowiem bardzo zmienił się od czasów szkoły. Wyrósł, wydoroślał i na pewno tak jak ja zdobył wiele doświadczenia jeżeli wiecie o czym mówię. Nie widzieliśmy się od roku. Ja pochłonięta zajęciami na uczelni, wyjazdem na wymianę w połowie roku ulotniłam się z Polski i pojechałam studiować do Anglii, a na moje miejsce przysłali jakiegoś Brytyjczyka. Wróciłam raptem tydzień temu, a przedwczoraj dostałam e-mail od Olgi i Igora, że zapraszają mnie na wspólny wieczór kawalersko-panieński, raczej zaręczynowy i pomimo niechęci zgodziłam się. Z ciekawości lub tęsknoty za starymi śmieciami? Nie wiem. Wiem,że nie chciałam omijać ich i dawać im powodów, które wskazywałyby na to, że unikam ich towarzystwa. Jeden wieczór bólu wokoło miziających się ze sobą się par, potem ślub i mam fajrant. Na kawę jakoś nie mam ochoty przychodzić do ich nowego gniazdka. Nie pasuje do schematu przyjaciółki rodziny. Po pierwsze nie odpowiada mi ta opcja, dwa nie mam czasu na takie rzeczy, robię magistra, pomagam ojcu w kancelarii adwokackiej i mam złamane serce. Tak. Owszem, Anglia pokazała mi uroki i wady swojej aury. Poznałam tam na innej wymianie Feliksa. Piękny brunet o zniewalającej bezczelności zawrócił w mojej głowie i sercu na tyle, ile mu pozwoliłam, przywiązałam się do jego obecności, skonsumowałam z nim wiele uczuć, a na koniec dostałam talon z napisem "To był tylko okazjonalny romans". Dokładnie te słowa usłyszałam. Zostawiłam swoje serce w Anglii, ale nie czułam potrzeby ...
... wracania po nie. Jakoś zima określała dokładnie moją wewnętrzną naturę o czym przekonałam się później. Pani niezłomnej. - Hej - szepnął Igor i idąc w moją stronę, poślizgnął się na tyle, że musiałam go "wyhamować" lądując w jego ramionach. Popatrzyliśmy się na siebie przez chwile, a potem wyrwał się z moich rąk jak porażony piorunem. Aż takie czuł obrzydzenie od tamtego feralnego wieczoru w kawalerce? Widocznie tak. - Niezłe powitanie - uśmiechnęłam się w geście rozluźnienia atmosfery, co nieznacznie przyuważył i do razu poprawił mu się humor. - Wiem, jestem w tym dobry - zaśmiał się i włożył swoje ręce w kieszenie kurtki. - Owszem, nie musiałeś wychodzić, właśnie zgasiłam fajkę i miałam wejść - szepnęłam kryjąc latającą od zimna szczękę w szaliku. - Palisz? - zapytał z zaskoczeniem. No tak nie widział mnie od pół roku. Nie mógł tego zauważyć. To też taki dodatek, który odziedziczyłam w nerwach po Feliksie. - Od pół roku. Sporo czasu minęło. - No tak. Ale nie będzie ci to służyć. - Wiesz, że takie argumenty mnie nie przekonują - powiedziałam z lekkim krzywym uśmiechem. - Jak zawsze nieugięta - dodał z ironiczną miną - Dzięki za przyjście, Olga liczyła, że porozmawiacie. - Na jaki temat? - zapytałam zaskoczona. - Nie wiem, ale bardzo jej zależało. - Dobrze. Pogadam z nią. A co tam u Ciebie? - starałam się zmienić temat. Olga nie była przyjemnym, a i tak wiedziałam, że zmusi mnie do rozmowy więc im mniej jej, tym mniej zachodu w naszych ...