-
Sedno
Data: 24.10.2023, Autor: asiaA
... to to ja trząsłem się jak nastolatek. I tu nie chodzi o to, że ja cycków nie widziałem czy cipki albo że jej konkretnie biust czy dziurka były takie niezwykłe. Nie. Fakt, była wręcz onieśmielająco piękna, ale nie w taki czysto fizyczny sposób. To znaczy nie tylko w taki. Bo wie pan, człowiek nie wiedział, jak jej dotykać i czy w ogóle powinien. Ona miała w oczach coś … nie wiem. Ona nie musiała nic mówić, wystarczyło, że spojrzała. I to tak, że w kilka sekund śmiałeś się w głos, cieszyłeś jak nastolatka z nowych majtek, miałeś ochotę zapaść się pod ziemię albo jej na przykład przypierdolić. W ogóle z nią było coś nie tak. Z nią. Nie ze mną. Zrzucała te swoje tandetne koronki nad wyraz łatwo i szybko i sądzę, że tę umiejętność ćwiczyła długo przed tym, jak się poznaliśmy, ale nie o to chodzi, chodzi o to, że kiedy już leżała pode mną z chciwie rozłożonymi nogami, kiedy już mogłem ją posuwać na wszystkie możliwe sposoby, czułem się … niezręcznie? Czułem, że szpecę, psuje coś niezwykłego, niepowtarzalnego. Ja naprawdę słyszę, jak to brzmi - dławiła się moim fiutem za również moim wyraźnym przyzwoleniem, a nawet rzekłbym zachętą, a ja się zastanawiałem, czy przypadkiem nie spuściłem się na ołtarz, na jakieś jebane miejsce czci. Rozumiesz? Znaczy rozumie pan, komisarzu? W jednej chwili szarpiesz laskę za włosy, wciskasz jej się do gardła, cipki i gdzie ci się aktualnie zamarzy, a w drugiej masz ochotę wymazać to gumką myszką. Jak do sedna!? Co do sedna!? ...
... Chłopie! To jest właśnie sedno tej sprawy! To jest istota! Bo właśnie tamtej nocy znowu zrzuciła te swoje kurewskie szmatki. Niby jak zwykle, ale jakoś tak... Ślizgała się po mnie, jakby od tego zależał jej oddech. Lizała mnie i ssała, jakbym jej obiecał co najmniej całe piekło. Paliło mnie w środku, wszędzie - w głowie, między żebrami, w lędźwiach. Ręce miałem niezdarne. Do teraz pamiętam ten cudownie ostry, a jednocześnie delikatny kształt biustu, smukłą szyję i ramiona, brzuch przyklejony do mojego Tę wilgotną, miękką fakturę między jej udami pod moimi palcami i językiem. Czerwone wargi, rozchylone, ciepłe, gładkie wczepione w moje. Dyszała mi do ucha rzeczy, jakie chce usłyszeć każdy zdrowy na umyśle facet. Ja, pan, każdy. Nie wiem, co bardziej mnie nakręcało. To, że bzykała się jak bogini, to, że chciała więcej i więcej. Chciała! Chciała, rozumiesz? Chciała brać więcej i więcej. Patrzyła na mnie… inaczej. Tak jakby za mgłą, niewyraźne. No i wtedy się zgubiłem. Wtedy się zapomniałem. Przewidziało mi się. Pomyliło. Nie wiem, coś uderzyło mi do głowy - sperma, starość czy jakiś zator w dupie. Nie wiem. Powiedziałem, że ją kocham. Panie komisarzu, jakbym splunął. Co ona? Ona po prostu wstała. Spokojnie, wiedząc, co się ze mną dzieje, zaczęła się ubierać, ale tak, jakby robiła odwrotny striptiz. Bielizna, sukienka, buty. Trzy razy zawiązywała włosy gumką, tylko po to, by je ponownie rozpuścić. A później na mnie spojrzała. Nawet kiedy moje palce zmiażdżyły ...