-
Tańcz mała, tańcz
Data: 27.11.2023, Kategorie: striptease, klub, Autor: fruktoza
... zwany taniec solo. Ale do tego muszę znaleźć dobrego kandydata. Mam już w tym wprawę. Tańczę w klubie „Pif-Paf” 2 lata i nigdy nie narzekam na brak zainteresowania. Zawdzięczam to matce naturze, która dała mi takie ciało. Długie nogi, smukła talia, duże piersi, falowane, blond włosy do ramion - to ja. Przynajmniej to mi się w życiu poszczęściło. Bo wszystko inne... szkoda gadać. Dość już melancholii, właśnie skończyłam pracę i tym trzeba się cieszyć. Zmywam makijaż, zakładam spódniczkę i bluzkę. Sukienkę i bieliznę wkładam do kosza z pralni. Wtem do przebieralni wpada Emma. - Lexi! Na dzisiaj koniec! – wrzeszczy uradowana – co robimy?! Dopiero druga. Ja już chce się położyć spać, mam jej powiedzieć, ale Emma to moja przyjaciółka i współlokatorka, wiec nie potrafię jej odmówić. Dlatego z równym jej entuzjazmem odpowiadam - Wszystko co chcesz kochana. Wychodzimy z klubu tylnym wyjściem. Kierujemy się do naszego ulubionego pubu. Jedno piwo, wmawiam sobie nigdy nikomu nie zaszkodzi. Emma dzwoni do naszych znajomych. Mamy się z nimi spotkać w parku przy fontannie. Tak więc siedzimy na dość wilgotnym murku i czekamy. Już z daleka słychać śmiech grupki przyjaciół. Widać ich, zbliżają się do nas. Jest Gin, Mandy, James, SiJ i Frank. Ten ostatni puszcza do mnie oko. Frank jest tak jakby moim chłopakiem. Lepiej nadaje się tu określenie kolega od seksu, jak go kiedyś nazwała Emma. Ogólnie rzecz biorąc nie wieżę w miłość. To raczej gra hormonów, nie jakieś nadzwyczajne ...
... wzniesienia. Gdy dołączają do nas Emma niczym karabin maszynowy wyrzuca z siebie nowe ploteczki. Czasami jej zazdroszczę takiej energii. - Słyszeliście, podobno Jena trafiła do Szajsu Życiowego? Podobno puszczała się po pracy na własną rękę. Żałosne, bo... – mówi. Szczerze mówiąc trochę mnie to wstrząsnęło. Dopiero co przed wczoraj kłóciłyśmy się o kostium seksownej służącej w naszym klubie. A teraz ona gnije w tej pseudo organizacji – Szansa Życiowa. Z jednej strony miała szczęście, że nie trafiła do prawdziwego więzienia. Ta organizacja niby nawraca ze złej ścieżki, ale w naszym przekonaniu jest to po prostu więzienie, z którego można szybciej i łatwiej wyjść. Sąd przydziela tam przestępców, głównie kobiety z lżejszymi wykroczeniami, dla których widzi jeszcze „nadzieje”. Moje rozmyślania przerywa skrzekliwy głos Jamesa. - A może zamiast piwa weźmiemy coś lepszego. Mam dragi. Możemy się trochę sztachnąć – jego usta wykrzywiają się w złośliwym uśmieszku. Wszyscy raczej są za, ale ja jakoś nie bardzo. Jestem zmęczona i w ogóle nie mam ochoty. Do akcji przystąpił Frank, który ma jednak dar przekonywania. - No dalej myszko, rozluźnisz się. Tego ci właśnie potrzeba. Jesteś wśród swoich, nie ma czego się obawiać. Zgadzam się i już po chwili wciągam kreskę. Efekt jest porażający. Szukam ławki, bo za chwile się przewrócę. Frank to zauważa i siada ze mną kawałek dalej na ławeczce. Opieram głowę o jego kolana i odpływam. Wszystko wydaje się lepsze, łatwiejsze. ...