1. Samotnik


    Data: 21.01.2024, Autor: batavia

    ... upału ze zmęczonego ciała. Ulga nieziemska. Zapominam o niebezpieczeństwie i tańczę z radości, wywijając idiotyczne piruety w strugach ulewy.
    
    – Jesteś wielki, Posejdonie – próbuję wykrzyczeć w mrok.
    
    Głos ginie w monotonnym szumie, gdy po pokładzie spływają strumienie bulgocącej wody. Naraz, jak ucięte nożem, wszystko cichnie. Ostatni ślad deszczu – krople wody spływające z żagli – uderzają z głuchym, nieregularnym pluśnięciem w nadbudówkę. Nad jachtem unosi się mgiełka – to paruje rozgrzany kadłub. Zapada cisza. Jedynie spod pokładu powraca echem miarowy odgłos pracującej prądnicy. Powietrze staje się rześkie. Koc cały przemókł, więc rozwieszam go na relingu. Wiadro do opłukiwania ciała czerpaną z oceanu wodą jest pełne. Przez chwilę się zastanawiam: Zostawiłem pełne czy puste? Zanurzam dłoń i smakuję. Jest słodka. Dzięki wam, bogowie – rzucam w myśli. Idę do kajuty i wracam z szamponem. Namydlam się cały, od stóp do głów a potem spłukuję ciało deszczówką. Czuję się świeży i wypoczęty. Po raz pierwszy od wielu dni przepełnia mnie chęć działania.
    
    Schodzę na dół, odkładam szampon na miejsce i zerkam na radionadajnik. Nic się nie zmieniło, nadal piszczy i skrzeczy. Ważne, że działa! – cieszę się w myślach. Przekręcam gałkę i ustawiam znaną częstotliwość. Nic. Czekam na sygnał. Cisza. Tylko trzaski i jednostajny szum dobiegają z głośnika. Może się jeszcze dzisiaj odezwie? – rozmyślam. Nadzieja umiera ostatnia. Pukam palcem we wskaźnik naładowania akumulatorów. Wskazówka ...
    ... zbliża się do zielonego pola. Biorę świeży koc i wracam na pokład. Nie wiem skąd nachodzi mnie refleksja, że sprawdzianem hartu żeglarza nie jest sztorm, lecz cisza. Gdy ogromne, spienione fale oceanu, z wyjącym potępieńczo w olinowaniu wiatrem, rzucają jachtem we wszystkie strony, nie mam czasu myśleć, muszę działać. Wypracowane przez lata żeglowania odruchy pomagają przetrwać. W ciszy łódź zdana jest na łaskę prądów morskich, a umysł zostaje wystawiony na bezpardonową próbę cierpliwości, torturę bezsilności. Do tego morderczy upał. Dopiero w tych warunkach zaczynam rozumieć, czym jest samotność. Czy ja zdaję ten egzamin? – zastanawiam się i nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi. Myśl niespodziewanie przeskakuje i staje mi przed oczami twarz Kasi. Kładę się i zaplatam ręce pod głową, przymykam powieki. Przywołać wspomnienia. Uzmysławiam sobie, że coraz częściej o niej myślę. Zmęczenie bierze górę, znika obraz ukochanej, a ja zapadam w nerwową drzemkę. Wypoczynek żeglarza.
    
    * * *
    
    Światło księżyca wpada przez odsłoniętą firanę. Noc się dopiero zaczyna. Podparty na łokciu przyglądam się Kasi. W pomieszczeniu panuje półmrok. Ona leży z zamkniętymi oczami. Wiem, że nie śpi, udaje. Przez uchylone okno słychać szum morza, niestrudzenie uderzające o brzeg fale. W głowie rodzi mi się tyle pytań, nad którymi dominuje jedno: czy będzie czekać? Kilka miesięcy znajomości. Próbuję policzyć w pamięci… trzy czy cztery?… Mam wrażenie, że znamy się od zawsze. Jest atrakcyjna, adoratorów ...
«1...345...8»