1. Samotnik


    Data: 21.01.2024, Autor: batavia

    ... nie zabraknie. Ooooo… niespodziewanie uświadamiam sobie to z całą mocą. Cierń zazdrości kłuje mnie w serce. Dostrzegam w kącikach ust dziewczyny błąkający się uśmiech. Zupełnie jakby słyszała moje myśli. Pochylam się i delikatnie dotykam swoimi ustami jej warg. Wyciąga ręce i zarzuca mi na szyję.
    
    – Zdrajca i uciekinier – mówi cicho, nie otwierając oczu.
    
    – Zdrajca? Dlaczego? – pytam z udawanym zdziwieniem. Chociaż wiem, że chodzi o morze.
    
    Unosi powieki i przygląda mi się uważnie. Wplata mi dłoń we włosy. Zaciska mocno, do bólu. Przyciąga i całuje długo, namiętnie. Ma takie rozkosznie miękkie wargi. Natychmiast topnieją przerażające, ponure myśli o innych mężczyznach. Chcę ją objąć, przytulić…
    
    – Nie! – Powstrzymuje mój zamiar jednym, zdecydowanie brzmiącym słowem. Układa się na brzuchu. – Weź mnie wymasuj, olejek masz na szafce.
    
    Ściąga koszulkę i kładzie się z rękami pod głową. O co chodzi? – zastanawiam się zdezorientowany. Na szafce? Nigdy tu nie stał. Naraz dociera do mnie, że ona to wszystko zaplanowała. Jest zgrabna, ma pięknie zarysowane, kobiece kształty. Atrakcyjna. Spoglądam na pośladki… ten widok budzi u mnie do życia… Podnieca mnie. Rozpala do szaleństwa. Chciałbym powiedzieć: chodź, kochaj się ze mną. Coś jednak mnie powstrzymuje. Nie, nie będę psuł planów. Ciągle mnie zadziwia. Niezbyt wysoka, wręcz filigranowa, rudowłosa dziewczyna. Cicha i spokojna. W łóżku zmienia się nie do poznania. Jest zaborcza, zdecydowana. Wszystko się dzieje pod jej ...
    ... dyktando. Może przyłożyć klapsa? – waham się sekundę. Unoszę dłoń do góry i spostrzegam że cały czas mnie obserwuje. Przyłapany rezygnuję. Nieznacznie porusza głową w geście dezaprobaty, więc już bez słowa klękam przy boku. Biorę flakonik i rozprowadzam gęsty płyn na plecach. Zaczynam ugniatać, wcierać. Raz mocno, raz delikatnie. Przesuwam palce wzdłuż kręgosłupa, kolistymi ruchami docieram coraz wyżej. Rozmasowuję barki, z wyczuciem uciskam kark. Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak intensywny ma zapach. Odurza. Próbuję go rozpoznać: Chyba cynamon? Nie, raczej drzewo sandałowe.
    
    – Spoglądam na flakonik. Co ona mi tu dała? – zastanawiam się, nie przerywając masażu.
    
    – Jak dobrze – wzdycha. – Rób tak dalej.
    
    No, nie! – narasta we mnie oburzenie. Oczekiwałem, że powie… coś innego. Przestaję.
    
    – No… dalej – przynagla i nieznacznie unosi głowę, zniecierpliwiona przerwą.
    
    Nabieram kolejną porcję olejku na dłoń i sięgam do łydek. Zgrabne nogi z lekko zarysowanymi mięśniami. Tenis robi swoje. Ach… jak one się pięknie zaplatają na plecach, szyi… – rozmarzam się. Zaczynam mocniej ugniatać. Jest tak kusząco piękna Coraz wyżej, wyżej, aż obłapuję tyłek. Nie, no, kuźwa, nie wytrzymam! Co ona ze mną robi? – Jestem podniecony do bólu. Wsuwam dłoń miedzy pośladki i przesuwam niżej, coraz niżej… A niech mnie! Mam wrażenie, że palce zanurzam w wodzie. Nie pytam o nic, przekładam nogę nad leżącym ciałem i wchodzę w nią powoli. Przytulam się na moment i całuję w kark. Uśmiecha się ...
«12...456...»