1. Lekcja erotyki


    Data: 06.02.2024, Kategorie: pocałunek, amator, erotyka, randka, przygoda, Autor: Dorian Hill

    ... biernym, przewidywalnym? - odpowiedziałem.
    
    - Konkretny facet, konkretna odpowiedź! - podsumowała. - Ciekawe, do jakiej grupy zakwalifikowałbyś mnie?
    
    - Jeszcze nie wiem - uśmiechnąłem się. - Musiałbym sprawdzić - dokończyłem.
    
    - Poproszę o rachunek! - równocześnie krzyknęliśmy, co wywołało szczery śmiech.
    
    Mile zaskoczony takim przebiegiem rozmowy, zapłaciłem rachunek i wyszliśmy na zewnątrz.
    
    Dźwięki ulicy ucichły.
    
    Podniecenie intensyfikowało się. Do dziś pamiętam, jak namiętnie wtedy pachniała. Zaproszenie na spektakl erotycznej zmysłowości przyjęły delikatnie muskające się usta a po chwili pieszczące siebie wzajemnie języki. Synchronizujące się emocje, dawały poczucie jedności. W momencie, gdy zaczęła ssać moje ucho, lekko je gryząc, przeszły mnie dreszcze rozkoszy.
    
    Wszystko to było dopiero przyprawą dla wykwintnego dania.
    
    - Odprowadzisz mnie do hotelu? - zapytała.
    
    - Odprowadzę - uśmiechnąłem się. Podniecenie nie mijało.
    
    Po dotarciu na miejsce, początkowo rozmowę kontynuowaliśmy w lobby.
    
    - Masz ochotę pogadać jeszcze w pokoju? - powiedzieliśmy równocześnie, co jeszcze bardziej zbliżyło nas do siebie.
    
    W wyciągnęła kartę do pokoju z dużymi cyframi 69. Marta spojrzała na kartę, potem na mnie i delikatnie przejechała języczkiem po swojej górnej wardze. Przeszedł mnie miły dreszcz.
    
    Wszystko działo się tak szybko, co stanowiło przeciwieństwo mojej osobowości.
    
    - Może trochę zwolnimy? - zadając pytanie, doszło wtedy do mnie, jakim drętwym i ...
    ... nudnym facetem jestem.
    
    Marta uśmiechnęła się i przejęła inicjatywę. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do pokoju z magicznym numerem 69. Pewnym ruchem otworzyła drzwi i wepchnęła mnie do środka. Zrzuciła z siebie płaszcz i ściągnęła moją kurtkę. Stała w czarnej koszulce a ja w białej koszuli jak dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły. Wtuliliśmy się w siebie.
    
    Staliśmy tak w przedpokoju. Dalej była już tylko sypialnia z wielkim łóżkiem. Przestawałem oponować i oddałem się w pełni tej zmysłowej chwili.
    
    - Masz śliczne i bardzo ponętne usta. Uwielbiam, jak je zagryzasz. Uwielbiam, jak wyciągasz lekko języczek i jak go nadgryzasz - szepnąłem, czując, jak uśpione fantazje wychodzą z betonowego mroku seksualnej anoreksji.
    
    Kończąc zdanie, zacząłem lekko ssać jej dolną wargę, potem górną. Jednocześnie dotykałem ich swoim ciepłym językiem. Robiłem to z wyczuciem i delikatnością.
    
    Hamulce puszczały. Pożądanie coraz bardziej kusiło rozum. Przestawałem kontrolować i ważyć słowa na poczet zmysłowości, jakiej nie zaznałem nigdy dotąd. Brama do skrywanej seksualności powoli zaczęła się otwierać.
    
    Stanąłem za jej plecami. Biodra zbliżyły się do siebie. Wpasowały się idealnie. Całując Martę po szyi, odpiąłem guziki przy jej spodniach.
    
    Wszystko działo się harmonijne i spójne, jak w scenariuszu a my byliśmy tylko aktorami, doskonale odgrywającymi swoje wcześniej zaplanowane i wyreżyserowane role. Łatwość i lekkość, z jaką oddawałem się tej grze, była głównie ...
«1234...10»