-
Ty, Złotowłosa (III) - Uczta
Data: 14.03.2024, Kategorie: blondynka, krótko, bez fabuły, fascynacja, Autor: _MK_
Z okna taksówki obserwuję nocne światła miasta. Berlin nawet po zmroku jest gwarny, naładowany energią i mieniący się kolorami. Wielobarwne grupki przechodniów kłębią się przy knajpianych ogródkach, przerzucają się żartami, przez moment moich uszu dobiega dyskotekowa muzyka, samochody śmigają ulicami we wszystkich kierunkach; pulsujące serce metropolii bije dziś przyspieszonym tętnem. Cieszy mnie ten widok, ale wieczór zapowiada się pasjonująco z zupełnie innego powodu. Z zamyślenia wybudza mnie wibracja komórki; wyciągam ją z kieszeni, by odczytać SMS-a od Ciebie: Oprócz wiadomości wysyłasz mi też zdjęcie. Zrobione przed lustrem, ukazuje całość twojej doskonałej sylwetki, odzianej w niesłychanie ponętną, chabrową sukienkę z jedwabiu na wąskich ramiączkach. Jest efemerycznie zwiewna, przykuwa wzrok eleganckimi plisami, a nadto wykwintnie eksponuje szczupłe nogi w kabaretkach i eleganckich, czarnych butach na obcasie. Wyglądasz jak supermodelka z lat 90-tych. – olśniony twym wizerunkiem wystukuję na ekranie. Dostaję drugą fotkę, która w okamgnieniu wzburza mi krew. To ujęcie z obiektywu skierowanego pod sukienkę, od dołu, między rozstawione szeroko nogi. Widać na nim twoje zgrabne, nagie uda, opięte górnymi krawędziami pończoszek, a ponieważ zrezygnowałaś z majtek, centralny punkt kadru zajmuje zbliżenie twojej perfekcyjnej cipki, tym razem wygolonej na zero. Skóra warg wygląda na gładszą niż jedwab twojej sukni; uroczą szparkę wysklepia bezwłosy wzgórek – to jedna z ...
... najbardziej erotycznych fotografii, jakie widziałem. Staje mi, i nie mam na myśli zegarka. Chowam telefon z powrotem do kieszeni, co okazuje się dość trudne z uwagi na potężny wzwód, rozpychający się w moich spodniach. Wiesz, jak w pół chwili podnieść temperaturę. Po kilku zdecydowanie zbyt długich minutach pukam do drzwi, ze zniecierpliwienia chyba trochę zbyt głośno i energicznie. Otwierasz bez zwłoki i już w progu obdarowujesz mnie długim, bardzo mokrym pocałunkiem. Odwzajemniam tę czułość ochoczo, gonię za twoim językiem, a prawą ręką sięgam ci za plecy i łapię mocno za jędrny pośladek, uciskając dłuższą chwilę. Rozkoszuję się zapachem perfum, który otula cię ulotną mgiełką. - Co tam masz ze sobą? – pytasz, odklejając swoje słodkie wargi ode mnie, szybciej niż bym tego chciał. - Kilka drobiazgów dla umilenia spotkania, zaraz zobaczysz – odpowiadam, sięgając do sportowej torby w lewej ręce. Wyjmuję schłodzoną butelkę wytrawnej, musującej Cavy, dwa kieliszki oraz miseczkę dojrzałych, krwiście czerwonych truskawek. Wchodzę do pokoju i stawiam wszystko na niewielkim, okrągłym stoliku nieopodal królewskiego łoża, wyglądającego niezmiernie wygodnie i zachęcająco. - Pomyślałem, że do tej okazji będą pasować jak znalazł – mówię z uśmiechem i odsuwam dla ciebie krzesło. – Spoczniesz? - Z radością. Widzę, że zaplanowałeś co nieco na dzisiaj? – zagajasz zadziornie, unosząc brew. Twoje filuterne spojrzenie zdradza entuzjazm. Bierzesz z miseczki największą truskawkę ...