-
Ty, Złotowłosa (III) - Uczta
Data: 14.03.2024, Kategorie: blondynka, krótko, bez fabuły, fascynacja, Autor: _MK_
... i wkładasz sobie do ust. Patrząc mi głęboko w oczy, powoli, prowokacyjnie obracasz ją między wargami i obgryzasz. Tak stereotypowy, flirciarski gest w twoim wykonaniu działa jak afrodyzjak z przyśpieszonym zapłonem. Cóż, jestem prostym mężczyzną. - Owszem, dziś dla odmiany sobie przydzielam rolę mistrza ceremonii. – Otwieram z hukiem butelkę i od razu, starając się nie rozlewać, napełniam nasze lampki. – Za piękno. Niechaj nie przemija. Wychylamy pierwszy, drugi i następny kieliszek perlistego alkoholu, procenty lekko szumią w głowach i nadają rozmowie lekkości. Przekomarzamy się słownie, żartujemy, ja wciąż wpatrzony w ciebie w zachwycie, ty roześmiana i odprężona. Choć wskazówki zegarka nabierają niezrozumiałego rozpędu, to paradoksalnie pojęcie czasu przestało już dla mnie istnieć. W pewnej chwili przez myśl przebiega mi zdjęcie z taksówki. To pikantniejsze. - Chyba dość już wstępu? Pokaż mi się nago – przerywam rozmowę arbitralnym tonem. Zupełnie niezmieszana, wstajesz od stołu i rozbierasz się. Nie potrzebujesz na to wiele czasu, bo jedynym niezbędnym ruchem okazuje się zrzucenie sukienki. Pod spodem masz tylko pończochy z drobnej siateczki. Bosko. Pożeram cię wzrokiem, lustruję od stóp, przez wyrzeźbione łydki i uda, wiotką talię, po nieduże cycuszki. Nie ma kawałka twojego ciała, którego bym nie pożądał. Też wstaję i popycham cię lekko na łóżko; ze śmiechem opadasz na nie miękko. - Ja na razie zostanę ubrany. Mam wielką chęć rozsmakować się… tobą. – W te ...
... słowa przysysam się ustami do sutka twej kształtnej piersi, objeżdżam go starannie czubkiem języka. Podobnie obcałowuję też drugi. Uśmiechasz się, przymykasz oczy, poddając się relaksującym pieszczotom. Centymetr po centymetrze, całus po całusie, od biustu zmierzam w dół: muskam wargami i opuszkami palców twój płaski brzuszek, liżę pępek, gładzę pachwiny i zewnętrzną stronę ud. Objeżdżam wkoło podbrzusze, pomału, bez zbędnego pośpiechu, nie żałując pocałunków żadnemu fragmentowi nagiego ciała. Pocieram czubkiem nosa o wysklepienie ogolonego wzgórka łonowego, wciągając w nozdrza twoją woń. Z wolna cyrkluję językiem wokół warg sromowych, potem z czułością oblizuję je same, kilkakrotnie, jednostajnym tempem. Cichutko mruczysz, oddajesz się mi bez reszty, skupiona na swojej przyjemności, choć ja sam czerpię nie mniejszą z tej dekadenckiej uczty. Zatrzymuję się na moment, by chwycić truskawkę ze stolika. Oblizuję ją i wkładam ci do ust – przysysasz się do niej, nie używając zębów. Wyciągam wilgotny od śliny owoc spomiędzy twych gorących warg i ślizgam się nim po twoich piersiach, drażnię brodawki. Wreszcie, sięgam wolną ręką po kieliszek z niedopitym szampanem i wąziutką strużką, ostrożnie, polewam twój dekolt, patrząc z uwagą, jak słomkowo-złocisty płyn rozświetla eleganckim połyskiem twoje ponętne piersi. Przyciskam do nich twarz i staram się zlizać z apetytem wszystko, nie uroniwszy ani kropli. Bąbelki pienią się i odparowują na twojej lśniącej skórze, a ja znów kieruję się na ...