-
Kasia, cz. 18. Posłowie
Data: 28.03.2024, Autor: MrHyde
... dołączyć się do rozmowy. Klęcząc nad nią, patrząc z góry, mogłem rzucić okiem na pokój. Na szafeczce obok łóżka leżał przewodnik po Wenecji, a pod łóżkiem, na podłodze spoczywała komórka. Nie pamiętałem, czy ją tam położyłem specjalnie, czy też wypadła mi z ręki, kiedy usnąłem. Jeśli miałoby się okazać, że prawdziwy był drugi wariant, musiałem podnieść i schować telefon, zanim zainteresowałaby się nim Natalka. Dla naszego obopólnego dobra byłoby lepiej, by nie dane jej było przypadkiem odkryć, na jakie strony wchodziłem, surfując po Internecie tuż przed zaśnięciem. Spojrzałem jeszcze raz na Natalkę, zwracając szczególną uwagę na jej potargane włosy, na koszulkę, wysoko podwiniętą w wyniku naszej szamotaniny, tak że cały brzuch, aż do pierwszych żeber pozostawał niezasłonięty, na klatkę piersiową z dumnie wyprężonymi piersiami, skrytymi pod białym staniczkiem oraz na gładkie, szczupłe nogi, w szerokim rozkroku. Przez tę krótką chwilę, podziwiałem urodę swej młodszej siostry, ciesząc się za nią, że tak bardzo wyładniała i że, bez wątpienia, wyrastała na bardzo atrakcyjną kobietę, i zazdroszcząc jej przyszłemu chłopakowi, przed którym dziewczyna odkryje kiedyś - nie wiadomo kiedy – uśpionego jeszcze demona seksu. Jednocześnie poczułem smutek i żal, że w tej frywolnej pozie nie leżała przede mną Kasia. Wreszcie, zszedłem z łóżka, schowałem telefon do kieszeni i skierowałem wzrok w stronę uchylonych drzwi od pokoju. Wystraszony, że cała ta letnia przygoda z Kasią, tak jak ją ...
... opisałem powyżej, mogłaby być tylko sennym urojeniem, rzuciłem okiem na łóżko, z którego właśnie leniwie podnosiła się Natalka, i zrobiłem krok przez próg drzwi. Na tym się kończy to, niemiłe w finale, wspomnienie. Całe szczęście, że był to tylko zły sen, który nawiedził mnie w nocy, nastąpiwszej po naszym pierwszym spacerze, połączonym z niezaplanowaną kąpielą w morzu i potajemnym, podwodnym macaniem jej obnażonego biustu.Od tamtej pory, ten horror nocny męczył mnie wielokrotnie, nawracając w różnych odstępach czasu i podstępnie siejąc zwątpienie w prawdziwość wakacyjnych wspomnień. *** Po powrocie do kraju, telefonowaliśmy z Kasią kilka razy. Trochę dłużej trwała nasza korespondencja na Facebooku. Tym niemniej, zaraz po wakacjach życie wciągnęło nas w swoje wiry i dość szybko nasze zainteresowanie sobą, nie podsycane częstymi spotkaniami, przygasło. Na studniówce zostałem pocałowany przez koleżankę z klasy. Powiem więcej, przez nasze klasowe bóstwo – piękną, rezolutną, miłą, choć często pyskatą i zarozumiałą Justynę. Dziewczyna miała w zwyczaju kusić chłopaków zalotnym spojrzeniem, przesłodzoną barwą głosu i dwuznacznymi komentarzami, sugerującymi różne sprośności, by wkrótce potem okazać się zimną i niedostępną. Niemniej, miałem wrażenie, że każdy, kto zamienił z nią choć jedno słowo, zaczynał myśleć o tym, jak pokonać tę jej przewrotność natury i zaciągnąć ją do łóżka. Pocałunek Justyny okazał się na tyle skuteczny, że zaczęliśmy się razem uczyć do matury. ...