1. Kasia, cz. 18. Posłowie


    Data: 28.03.2024, Autor: MrHyde

    ... Szybko się zorientowaliśmy, że wiedza najskuteczniej wchodzi do głowy w pozycji horyzontalnej i że łóżko, stojące w pokoju Justyny, idealnie pasowało do naszych potrzeb edukacyjnych. Miało tylko jedną wadę - skrzypiące sprężyny, ale ponieważ uczyliśmy się, kiedy nikogo poza nami nie było w domu, głośna muzyka sprężyn nikomu nie wadziła. Z pisemnego polskiego oboje dostaliśmy piątki, co dobitnie świadczy o właściwym wyborze metod samokształcenia. Egzaminy objawiły jednak pewną oczywistą prawdę, na którą wcześniej zupełnie nie zwracaliśmy uwagi - po maturze nie było już do czego się wspólnie uczyć. Poza tym, w trakcie naszych spotkań, dość szybko wyszło na jaw coś, czego nie miałem szansy dostrzec przed i podczas studniówki – Justyna nie była dziewicą.
    
    W tych okolicznościach, zatęskniłem za świeżością i niedoświadczeniem Kasi. Podziękowałem Justynie za owocną naukę i wspólnie spędzone, przyjemne chwile, życzyłem jej wielu sukcesów w dalszym życiu i wysłałem Kasi krótki Facebookowy list, opatrzony serduszkową ikonką. Następnego dnia rano siedziałem już w pociągu zmierzającym do miasta, w którym żyła. Nasze ponowne spotkanie, w bez mała rok po pamiętnych wakacjach we Włoszech, oraz nasz romans, trwający aż do dzisiaj, to jednak materiał na oddzielną opowieść.
    
    ***
    
    Teraz, zaś, stoimy we dwoje, w mroźne grudniowe południe, na ...
    ... cieszyńskim moście i wspominamy z nostalgią świat, w którym się wychowaliśmy, a który w tę sylwestrową noc, przy akompaniamencie fajerwerków i otwieranych z hukiem butelek szampana, dobiegnie końca. Po obu stronach rzeki, ekipy budowlane, pracujące w pocie czoła przez ostatni miesiąc, likwidują ostatnie zabezpieczenia i rusztowania, przygotowując nowo postawione niewysokie budynki do eksploatacji. W środku, przy zapalonych światłach, kręcą się już ludzie w mundurach, a o pólnocy, kolejna zmiana mundurowych, rozpocznie regularną pracę. Strefa Schengen, przynajmniej dla nas – środkowych, do niedawna, Europejczyków, definitywnie wyzionie ducha, a wraz z nią skończy się też epoka transalpejskich podróży, wakacji nad Adriatykiem oraz bezpiecznych powrotów do kraju.
    
    Mam ze sobą, jako relikwię, oficerskie buty pradziadka. On też był w tym miejscu, AD `38, dokładnie osiemdziesiąt lat temu, w tych właśnie oficerkach na nogach. Zmierzał w tym samym co my kierunku. Tak oto, historia zakreśla dziś koło. On przybywał tu jako bohater, zdobywca, wyzwoliciel uciemiężonych, a ja jako zwykły uprchlík. Nic to, tak już jest z historią, że niczego nie uczy i lubi się powtarzać - jako żałosna farsa albo komedia. Żegnaj więc, kraju Jana Pawła, witaj swobodna (jak długo?) ziemio mistrza Jana. Na ciąg dalszy opowieści o Kasi zapraszam do naszej nowej hospůdki U Katky. 
«123»