1. Egzamin dojrzałości (V)


    Data: 30.03.2024, Kategorie: nauczycielka, uczeń, Autor: uczen_nr_10

    Życie jest piękne.
    
    Od wczorajszej randki z Asią cały byłem w skowronkach i chociaż logiczne myślenie sprawiało mi problemy to wiedziałem już co należy zrobić. Z moją ukochaną będę się umawiał, a panią Kwiatkowską odwiedzę od czasu do czasu żeby rzucić jakimś komplementem albo dać buziaka w policzek. Będę musiał to ciągnąc aż do napisania matur albo do chwili kiedy jej koleżaneczka, a moja wychowawczyni się uspokoi. Bo o ile złość nauczycielki angielskiego niezbyt mogła mi zaszkodzić to nie wiem co naopowiada matematyczce, a gniew „królowej lodu” mógłby okazać się tragiczny w skutkach. Jest mi to trochę nie na rękę bo to tak jakbym zdradzał Asię, ale z drugiej strony strasznie mnie pociągała. Zresztą, powiedzenie komplementu kobiecie nie jest grzechem, a nie zamierzałem robić niczego więcej.
    
    Wszystko zaczęło się układać, nic nie było w stanie przerwać błogostanu, w którym się znajdowałem.
    
    - Wyciągamy karteczki - powiedziała Pani Kwiatkowska.
    
    Prawie nic.
    
    No tak, dziś miała być kartkówka. Ostatnio niewiele się uczyłem, ale jakoś dam rade.
    
    W klasie podniosły się głośne rozmowy i błagania o przeniesienie sprawdzianu na następny dzień. Nieskuteczne niestety.
    
    - Spokojnie. Kartkówka będzie bardzo prosta. Będziecie musieli przetłumaczyć kilka słówek z listy, którą wam ostatnio podałam i napisać pocztówkę, takie zadanie prawdopodobnie pojawi się na maturze więc musimy to ćwiczyć.
    
    Nauczycielka podała nam szczegóły zadań i usiadła przy biurku, uważnie obserwując ...
    ... swoich uczniów. Już prawie kończyłem, zostało mi tylko kilka słówek do przetłumaczenia.
    
    - Ej, koleżanko co tam masz?! - zapytała nauczycielka zza swojego biurka. Patrzyła się na Asię.
    
    Podeszła do niej.
    
    - Ściągałaś?
    
    - Nie, sorko.
    
    - Naprawdę?
    
    Przesunęła plecak swojej uczennicy i podniosła coś z ziemi. To była ściąga.
    
    - A to co to jest?
    
    - To nie moje sorko! Naprawdę!
    
    - Nie tłumacz się. Jedynka.
    
    - Sorko, ale to naprawdę nie moje. Przysięgam.
    
    - Możesz już usiąść.
    
    Trochę się zdziwiłem, że ściągała, ale z drugiej strony ostatnimi czasy naprawdę się rozleniwiła. Głupio się przyznać, ale cieszyłem się, że „niestety” znów będę musiał pomóc koleżance w nauce. Najlepiej w jej domu. Wiadomo, dobre warunki do nauki to podstawa.
    
    - Wasza następna lekcja to matematyka? Niestety będę musiała powiedzieć o tym incydencie waszej wychowawczyni.
    
    - Naprawdę ściągałaś na angolu? - zagadałem na korytarzu do Asi.
    
    - No co ty, przecież ten sprawdzian był banalny, po co? Pewnie komuś spadła ściąga. Już opieprzyłam wszystkich podejrzanych – powiedziała uśmiechając się.
    
    - Ale kosa została, może mógł bym Ci jakoś z tym pomóc?
    
    Przez chwilę się nad czymś zastanawiała.
    
    - Nie chciała bym nadużywać twojej uprzejmości, ale w sumie jest sposób.
    
    - Słucham. Bardzo chętnie pomogę.
    
    - Jak wiesz nauczyciel historii będzie sprawdzać zeszyty, ale ja nie mam połowy prac domowych. Gdybyś mógł go dla mnie przepisać, ja mogła bym skupić się na angielskim. Jeśli pozwoli ...
«1234...»