-
Egzamin dojrzałości (V)
Data: 30.03.2024, Kategorie: nauczycielka, uczeń, Autor: uczen_nr_10
... mi poprawić kartkówkę, a ja wykuje się na nią i na następny sprawdzian na blachę to jakoś nadrobię. Dużo roboty pomyślałem, ale za to co wczorajszego dnia przeżyłem czułem się wprost zobowiązany do zrobienia tego. - Nie ma problemu. Ja mam chyba wszystkie prace domowe. - Jesteś kochany – powiedziała i cmoknęła mnie w policzek. Jak zwykle na lekcje matmy wszyscy weszli w milczeniu. Myślałem, że nauczycielka od progu zacznie się na nas drzeć, a Asia będzie stała przy tablicy całą lekcję, ale o dziwo wyglądała na zadowoloną - Doszły mnie słuchy, że jeden z uczniów mojej klasy nie przestrzega regulaminu. Było mi naprawdę szkoda mojej ślicznej blondynki, miałem ochotę podejść i ją przytulić. - Łukasz, wstań - powiedziała nauczycielka. Aż się zląkłem słysząc moje imię w jej ustach. Wstałem. - Podobno palisz papierosy na terenie szkoły, to prawda? - Co? Spiorunowała mnie wzrokiem. Byłem tak zaskoczony, że tylko chamskie „co” udało mi się wykrztusić. - Bardzo przepraszam. Nie, to nieprawda. Ja w ogóle nie palę. - W takim razie czy mógłbyś pokazać mi zawartość swojego plecaka? Właściwie mogłem odmówić, nauczyciel nie ma prawa przeglądać rzeczy osobistych ucznia, ale co mi tam, nie miałem nic do ukrycia. - Oczywiście sorko, nie ma problemu. - Podałem jej plecak z szelmowskim uśmiechem. Zaczęła w nim grzebać, a ja stałem obok i podziwiałem jak się męczy, wiedziałem, że nic nie znajdzie. Wysunęła jakąś książkę z plecaka tak żebym ...
... tylko ja mógł zobaczyć. To był poradnik kulinarny. Szlag, na śmierć o tym zapomniałem. Nic nie powiedziała. Wsunęła ją na swoje miejsce uśmiechając się pod nosem. Nieważne, i tak już wiedziała, więc nie robiło mi to dużej różnicy. Zaczęła dalej szperać w kieszeniach tornistra. - Viceroy'e? O, w dodatku setki. Myślałem, że dostanę zawału serca widząc paczkę fajek w jej dłoni. - Więc mówisz, że nie palisz, tak? - Nie palę, nie wiem skąd to się wzięło w moim plecaku. - Coś mi się nie wydaje. Stałem tak w milczeniu gapiąc się na ręce wychowawczyni. Chyba ją to bawiło. Nawet jeżeli był bym w stanie jakoś to wytłumaczyć i tak odwróciła by kota ogonem żeby mnie dobić. Minęło już dobre pół minuty. - Są moje! - usłyszałem głos z drugiego końca klasy. To był Kuba. - Że co?! Przecież to nie możliwe. Jak twoje papierosy znalazły się w plecaku kolegi? Co ty, w Copperfielda się bawisz? - Kamienny wyraz twarzy mojego oprawcy zastąpiło zdziwienie. - Zapomniałem wyjąć je z bluzy. Bałem się że ktoś się dowie, więc wrzuciłem je do plecaka Łukasza. Na w-f'ie chciałem je po cichu zabrać z powrotem. Matematyczka była nie tyle zszokowana co zawiedziona. Ulżyło mi, ale z drugiej strony jak jeden z moich najlepszych kumpli mógł mnie tak wrobić. - Dobra – odezwała się nauczycielka po dłuższym milczeniu – po lekcjach pójdziemy do dyrektora. A ty siadaj. - Jak mogłeś mi to zrobić! Myślałem, że jesteś moim kumplem, a tak mnie wrobiłeś! - wydzierałem się na Kubę przed ...