1. M jak miłowanie, czyli opowieść o krągłości


    Data: 30.03.2024, Autor: AgnessaNovvak

    ***
    
    Znajdźcie chwilkę mili moi, by przeczytać tę przypowieść.
    
    Krótką, lekką, sprośną nieco, lecz z morałem, co się zowie!
    
    *
    
    Na hamaku pod jabłonią buja się panienka Misia
    
    – chętna wczoraj, chętna jutro oraz przede wszystkim dzisiaj.
    
    W prawo, w lewo, w dół i w górę zalotnie majta nóżkami,
    
    Świecąc bezwstydnie dokoła z koroneczki majteczkami.
    
    Tymczasem na ścianie zegar tykając leniwie wisi,
    
    Licząc ostatnie godziny do zaspokojenia Misi.
    
    Jej młodzieńczo rozszalałej, nieopanowanej chuci,
    
    Czekającej na wybranka, co ze służby wnet powróci.
    
    Z rumaka zeskoczy chyżo, zakrzyknie na powitanie,
    
    A grzeczności gdy zakończy – w gotowości pełnej stanie.
    
    Stanie on i duma jego bohatersko będzie stała:
    
    Wielka, twarda i żylasta, Generalska iście pała!
    
    Postrach dam oraz kurtyzan, pań i panien... Nic takiego!
    
    Misia wierną jest kobietą i mężczyznę ma wiernego.
    
    Ona jemu, on jej wierzy, choć widują się nieczęsto,
    
    Lecz gdy wreszcie się spotkają, namiętność leje się gęsto.
    
    Zrywa Misia się z hamaka, za zakrętem słysząc rumor,
    
    Skąd bułany ogier bieży, wprawiając ją w przedni humor.
    
    Don Mariano – bo tak zwie się panny Misi narzeczony
    
    – z siodła zsiada, kurz strzepuje, kręci wąs zadowolony.
    
    Order dumnie pierś mu zdobi, lśnią złocone epolety,
    
    Oficerski pałasz... Dosyć! Skończmy już te pierdolety!
    
    Bo nie to jest najważniejsze dla esencji opowieści,
    
    Lecz zawartość pantalonów, co z ledwością się w nich mieści!
    
    Dumny ułan we ...
    ... drzwiach staje, prezentami obwieszony
    
    Dla wybranki serca swego i po słowie przyszłej żony.
    
    Choć bogaczem nie jest żadnym, dobrą chęcią to nadrabia,
    
    Obyczajem i kulturą! Barwne dzierży piórko pawia,
    
    Którym macha uniżenie wprost przed przyszłymi teściami,
    
    Kobiecie zaś ukochanej naszyjnik wręcza z perłami.
    
    *
    
    Uprzejmości do wieczora ciągną się, aż po kolacji
    
    Przystępuję wnet Mariano do wybranki adoracji.
    
    Wymyka się cichuteńko z pokoiku na poddaszu
    
    Do alkowy kochanicy, by narobić rozgardiaszu.
    
    Znajduje ją rozświetloną płomieniem lampy naftowej,
    
    Prężącą się na szezlongu w koszuleczce batystowej.
    
    Zwiewnej niczym letnia bryza, przezroczystej tak wspaniale,
    
    Że ciała panienki Misi nie przysłania niemal wcale.
    
    Lecz nie tylko zakochani noc namiętnie spędzić pragną!
    
    Ktoś pod progiem bowiem klęka, odziany w halkę jedwabną.
    
    To młodziutka Misi krewna z rumianymi policzkami,
    
    Co w dziurkę od klucza zerka ciekawskimi oczętami.
    
    Za nią spektakl się rozgrywa pełen szczerej namiętności,
    
    Gdzie aktorów para zgodna w szczerej łączy się miłości.
    
    On ją bierze w swe ramiona i nad głowę aż unosi,
    
    Ona go po włosach gładząc o spełnienie pragnień prosi.
    
    Nie tylko chce być kochana czy też dłońmi wypieszczana,
    
    Lecz i wycałowywana! Calusieńka! Aż do rana!
    
    Opuszcza Mariano Misię, utulając pełne ciało...
    
    Bo Misia, musicie wiedzieć, ciałka całkiem ma niemało.
    
    Biodra jej szerokie cudnie, piersi jakże apetyczne,
    
    Zaś na brzuszku oraz ...
«123»