1. M jak miłowanie, czyli opowieść o krągłości


    Data: 30.03.2024, Autor: AgnessaNovvak

    ... świeczkę!
    
    Hałas nagły zza drzwi słychać! Czy to stuk był? Czy ktoś jęknął?
    
    Czy ze strachu raczej krzyczy? Trzeba sprawdzić! Zaraz! Prędko!
    
    Z łóżka Misia wyskakuje, szlafroczek chwytając z trwogą
    
    I wybiega na korytarz. A tam co? Nie ma nikogo?
    
    Pewnie jej się wydawało, rozum bajdy jakieś plecie...
    
    Tylko skąd się niby wzięły mokre plamy na parkiecie?
    
    Czemu pachnie jakby dymem ze zgaszonej nagle świecy,
    
    Zmieszanym z kobiecą chucią? Czyżby ktoś się tu podniecił?
    
    Jeszcze chwilę myśli Misia, aż stwierdza: "czasu mi szkoda!
    
    Lepiej wrócę do kochanka, w końcu noc jest jeszcze młoda!"
    
    *
    
    Bladym świtem wszyscy grzecznie do jadalni podążają,
    
    Gdzie życzliwi gospodarze śniadanie młodym podają.
    
    Przeszczęśliwa, choć zmęczona, zasiada za stołem Misia.
    
    Takożsam Mariano przybył, co wyjeżdżać musi dzisiaj.
    
    Lecz dlaczego kuzyneczka, zwykle cała pełna werwy,
    
    Siedzi smętnie w kącie stołu i postękuje bez przerwy?
    
    Może chora? Czy źle spała, bo koszmary jakie miała?
    
    Ależ skądże! Ona tylko noc całą... podsłuchiwała!
    
    *
    
    Spamiętajcie czytelnicy ważne wnioski z tej historii:
    
    Uważajcie, czy za drzwiami nie stęka ktoś w euforii,
    
    Zaś przez zbytnie folgowanie ciekawości nocną porą,
    
    Nie tylko ręce czy nogi, lecz i dziurki czasem bolą!
    
    ***
«123»