1. M jak miłowanie, czyli opowieść o krągłości


    Data: 30.03.2024, Autor: AgnessaNovvak

    ... boczkach fałdki pysznią się rozliczne.
    
    Wielbi szalenie mężczyzna kobiety swojej krągłości...
    
    Czemu? Jak to? Toż to proste! Ułan nie pies, by gryźć kości!
    
    Tymczasem na korytarzu w blasku świecy wzdycha dziewczę,
    
    Biust niewinny w palcach pieszcząc pragnie więcej! Pragnie jeszcze!
    
    Mariano, nie tracąc czasu, pospiesznie zdejmuje spodnie,
    
    Misia w pełnym zaś negliżu na łożu zlega wygodnie.
    
    Nogi szeroko rozchyla, prezentując pulchne łono
    
    I włosie porosłe bujnie przygładza stęsknioną dłonią.
    
    Nie dla niej przycięcia modne, lub co gorsza wygolenie,
    
    Pipka bowiem zarośnięta jest jej wolą i życzeniem!
    
    Gąszcz kochanek wnet rozgarnia z niezwykłą delikatnością
    
    I ku udom twarz pochyla, pieszcząc kochankę z czułością.
    
    Wciąga w nozdrza zapach boski, wilgoć językiem zlizuje,
    
    Wąsem nieco połaskocze... Misia drży, a on to czuje!
    
    Drgają nogi oraz ręce, biodra i mięciutki brzuszek...
    
    Drży też biust, a na nim z pereł drogocennych drga wianuszek.
    
    Sprośności aż przez drzwi słychać, gdzie kuzynka zawstydzona
    
    Dłoń pod halkę grzesznie wsuwa. Cóż za bestia napalona!
    
    Podnosi się z łoża Misia i buławę w usta bierze
    
    Nie z przymusu czy litości, ale całkowicie szczerze.
    
    Całuje kochanka czule, uśmiechając się rozkosznie
    
    I zachęca, by czym prędzej wychędożył ją! Bezzwłocznie!
    
    Bo choć starał się niezwykle, wąsem ruchał, brodą ruchał,
    
    Tu dopieścił, tam pomiział... niezbyt Misię udobruchał.
    
    Jej potrzeba zaganiacza, co przegoni ...
    ... wszystkie troski
    
    Oraz przetrzepie fryzurkę, falujące strosząc włoski!
    
    Kładzie ułan damę swoją, za dorodną dupcię chwyta
    
    I przyciąga aż ku biodrom, gdzie bojowo sterczy pyta.
    
    Płatki rozchyla wilgotne ułańskością swą niemałą,
    
    Pchnięciami natarczywymi wypełniając piczkę całą.
    
    Kochają się kochankowie, łóżko skrzypi sprężynami,
    
    A dziewuszka mokra cała dyszy ciężko tuż pod drzwiami.
    
    Podrywa się nagle Misia, Mariano na plecy pchając
    
    I wskakuje nań jak dzika, pulchną pupą przysiadając.
    
    Nie będzie jedynie klaczką ujeżdżaną przez ułana!
    
    Ona jest tu najważniejsza! Nie zdzierży nad sobą pana!
    
    Każe się za boczki chwycić, piersi pod usta nadstawia,
    
    Lubieżnie chwytając w zęby darowane piórko pawia.
    
    Strumieniami pot się leje, stęka on i ona stęka,
    
    Aż zmęczona galopadą wstaje i wypięta klęka.
    
    Nadstawia ku kochankowi tyłeczek nieogolony,
    
    Niechaj spija nektar z niego, skoro taki był spragniony!
    
    A gdy wszystko już wyliże, dosiąść znowu ma ją srodze:
    
    Na łożu i na szezlongu, a na koniec na podłodze.
    
    Jego silne, męskie dłonie pośladki pełne chwytają,
    
    Jej zaś palce delikatne prędko ku łonu zdążają.
    
    Plaskają rozgrzane biodra, biust ponętnie się kołysze
    
    Stęki, jęki i westchnienia przerywają nocną ciszę.
    
    Wszystko to dziewczyna widzi, pieszcząc się bez chwili przerwy
    
    I spinając w spazmie ciało. Puszczają jej z żądzy nerwy,
    
    Wilgoć tryska poprzez palce i rozlewa na haleczkę.
    
    Wtem szczytuje tak gwałtownie, aż przewraca ręką ...