1. Działka


    Data: 10.06.2024, Autor: westchnienie

    Sobota, 23:04
    
    -Dobranoc!
    
    Wysiadam z Ubera, trzaskając drzwiami jak to mam w zwyczaju. Butelka białego wina leży w czerwonej torebce, a ja nerwowo ściskam telefon.
    
    Nie wiem, czemu tak bardzo denerwuję się przed każdą imprezą. Jeśli to takie stresujące, to czemu cały czas na nie chodzę? Szukam moich Vouge'ów, ale znajduje tylko ulotki z Zapiecka, które wcisnęła mi starsza pani w centrum.
    
    -Cholera...
    
    Mówię już sama do siebie, nie jest dobrze. Włączam internet i piszę wiadomość do Artura.
    
    -Jestem już pod bramą.
    
    Czekam na odpowiedź, rozglądając się przy okazji po okolicy. Taki miałam przynajmniej zamiar, zanim nie zdałam sobie sprawy, że przyjechałam na melanż na jebaną działkę, więc oprócz przestarzałego traktora nie ma nic, co przykułoby moją uwagę. Serce bije mi coraz szybciej, kiedy słyszę głosy zbliżających się ludzi. Ten głośny śmiech, to musi być on. Artur, chłopak, którego poznałam na głupim Tinderze okazał się być bardzo dobrym kompanem do imprez, a czasem nawet do czegoś więcej. Nie rozpoznaję głosu osoby, która mu towarzyszy, ale czuję się już lepiej. W końcu dostrzegam sylwetki dwóch chłopców, uśmiecham się i blokuję ekran Iphona.
    
    -Hejka.
    
    Witam się najgrzeczniej jak potrafię, chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie. Przedstawiam się nieznajomemu i idziemy w stronę melanżu. Mokra trawa dotyka moich odkrytych kostek, a powietrze jest jakby czystsze, choć może tylko to sobie wmawiam. Im dalej idziemy, tym łatwiej jest mi namierzyć miejsce imprezy: ...
    ... wśród tysiąca cichych domków znajduje się jeden, wypełniony ludźmi i alkoholem. Uśmiecham się sama do siebie i poprawiam kucyka. To będzie dobry wieczór.
    
    23:55
    
    Właściwie to nie wiem, czemu osoba taka, jak ja pcha się na imprezy, gdzie zna tylko jedną osobę. Oczywiście, według moich znajomych jestem pewną siebie femme fatale, ale znam siebie i wiem, że to tylko pozory. W głębi duszy jestem zagubioną dziewczynką wśród tłumu ludzi, która nie wie, czy może się odezwać. Nienawidzę się za tę nieśmiałość i chyba przez te imprezy próbuję załatwić sobie terapię szokową. Rzucam się w tłum nieznajomych i czekam na połów. Łowię wszystko: historie, kłamstwa, teksty na podryw, a nawet wykłady. Dzisiaj wszystko idzie jak z płatka. Zaczynam od klasycznego pytania, czy ktoś ma otwieracz do wina, przez co poznaje dwie laski. Lekko wstawione zaczynają ze mną rozmawiać, aż w końcu przechodzą do tematu, jakim jest mój wygląd. Komplementują moją urodę, a ja pogrążam się w dymie z papierosa od życzliwego kolegi.
    
    00:32
    
    Polała się kolejna wódka, akcja zaczyna się zagęszczać. Pierwsi odważni zaczynają otwarcie mnie podrywać, na co reaguję obojętnością.Poznaję fajną dziewczynę i decyduję się towarzyszyć jej w sikaniu. Mijając grupkę napalonych na mnie chłopców śmieję się, butelka wina dodała mi rumieńców i czuję, że mogę mieć tu każdego. Rozmawiam z rudą koleżanką o głupotach, kompletnie nie wstydząc się przy sobie załatwiać potrzeb fizjologicznych. Przemywamy ręce moim żelem antybakteryjnym ...
«123»