1. Naturalia non sunt turpia (I)


    Data: 11.03.2020, Kategorie: Lesbijki Incest delikatnie, historia, Autor: Ravenheart

    Oktawia była odrobinę zdenerwowana. Na szczęście niewolnik, który jej towarzyszył dostrzegł jej niepokój, bo uśmiechnął się pocieszająco. Quintus był taki kochany... Towarzyszył jej od czasu, gdy była małą dziewczynką, zawsze taki dobry i opiekuńczy. Jeszcze gdy była mała, wystarczyło, aby go poprosiła, aby brał ją na swoje potężne, ciemne ramiona i unosił wysoko, do góry.
    
    Podszedł do wrót i zastukał w nie zdecydowanie.
    
    - Oktawia Kornelia przybywa z Kapui do domu Tytusa Gracjusza. Wielkie wrota, pchane przez dwóch odźwiernych, otworzyły się. Wysoka, elegancko ubrana niewolnica zbliżyła się do nich i uśmiechnęła się, kłaniając jednocześnie, jak przystało osobie zależnej w obecności obywatelki.
    
    - Pani... - oznajmiła miłym, głębokim głosem - dostojnego Tytusa, mego pana nie ma w tej chwili w domu, bowiem udał się na wyprawę, posłuszny rozkazom konsula. Jednak mimo to mamy nadzieję, że wizyta będzie ci miłą - dodała unosząc oczy - Liwia, czcigodna siostra waszej matki oczekuje z niecierpliwością. Mam polecenie zaprowadzić was do niej, gdy tylko
    
    przyjedziecie.
    
    Oktawia skinęła głową i przełknęła ślinę. Oto spotka się za chwilę z kobietą, która zapewne zadecyduje o jej losie. Mimo, że w ich żyłach płynęła ta sama krew, obawiała się tego spotkania. Cóż, była tylko młodą, piętnastoletnią dziewczyną z prowincji, zaś rodzina Gracjuszy
    
    była jedną z najznamienitszych części tej tajemniczej i dziwnej mozaiki, jaką stanowił Rzym.
    
    Rzym... nieśmiertelnie miasto, o którym ...
    ... marzyła skrycie w pokoju, który zmuszona była dzielić ze swymi trzema siostrami. Matce nie było dane znaleźć tak oszałamiającej partii, jak jej siostrze. Rzym... o którym trwożnie i skrycie, pod osłoną ciemności nocy, szeptała ze starszą o
    
    trzy lata siostrą. Antonia, jak przystało na obywatelkę Rzymu mieszkającą na prowincji, w wieku czternastu lat opuściła dom rodzinny i przeniosła się do domu męża - rzymskiego urzędnika niższej rangi. Kiedy odwiedzała dom rodzinny, opowiadała młodszej siostrze historie straszne i pociągające zarazem o Mieście i jego tajemnicach. I oto teraz ona, Oktawia Kornelia, była w tym dziwnym miejscu; ba w samym jego centrum! Po drodze mijały święte wzgórze Palatynatu - na którym ongi Romulus zakreślił granice tego, co dziś było Rzymem.
    
    Niewolnica wskazała Quintusowi pomieszczenia dla służby, a Rzymiankę poprowadziła marmurową ścieżką, przez cudownej piękności ogród i perystylium, aż pod ozdobione kolumnami, przywodzącymi na myśl greckie stoa, wejście do części mieszkalnej. Wszystko tu było inne niż w jej rodzinnym domu. Przechodząc obok misy pełnej świeżych owoców Oktawia nie mogła się powstrzymać - ukradkiem chwyciła winogrono i szybkim ruchem włożyła je do ust. Chłodny, lepki sok rozpływał się na jej podniebieniu fontanną wonnego smaku i orzeźwienia, gdy podążając za niewolnicą znalazła się w cienistym wnętrzu atrium.
    
    Pomieszczenie było olbrzymie - Oktawia była pewna, że zmieściłaby się w nim połowa jej rodzinnego domu. Pośrodku, cichym, ...
«1234...9»