1. Na zawsze (I)


    Data: 08.05.2020, Kategorie: Brutalny sex BDSM Autor: Louhi

    Był samotny. Był bogaty. Przystojny. Miał 35 lat. I był cholernie samotny.
    
    Jutro będzie musiała odjechać.
    
    Wiedział to. Wiedział to od trzech i pół roku i choć każdego ranka budził się z tą myślą - nadal nie mógł się z nią pogodzić.
    
    Słońce powoli wschodziło. Świt nadał jej skórze różowo-niebieski odcień. Była taka piękna, gdy leżała wśród szkarłatnej pościeli. Stanowiła uosobienie doskonałości, chociaż czasem myślał, że tylko dla niego. Em była drobna, tak krucha, jakby dopiero co skończyła dwanaście, a nie dwadzieścia pięć lat. Blada, piegowata, z kółeczkami jasnofioletowych cieni wokół szarych oczu. Małe, ale ładne piersi kryła teraz kołdra. Była zmęczona, praca połączona ze studiami wystarczająco nadwyrężyły jej siły.
    
    Pamiętał wszystkie noce, które razem spędzili. Każdą nutę z piosenek, które wygrywał raz za razem piękny, zabytkowy gramofon. Wspominał teraz każdy jej oddech, zbierał w myślach wszystkie jęki, które usłyszał z jej ust podczas dziesiątek upojnych nocy. Pachniała zawsze jabłkiem. Była jak soczyste jabłko, pod cienką skórką, trochę zawsze kwaśną przez świadomość sytuacji.
    
    I, choć bardzo ją kochał, najbardziej na świecie, chociaż mógłby z nią spędzić całe życie, śmierć i życie po śmierci - to wiedział, że to niemożliwe. Wstydził się tego, ale nie znał nawet jej imienia. Em, Em, zawsze tylko mówiła, że ma na imię Em. Kochała go, tak, tak bardzo zapewne, jak on kochał ją. Ale... skończyła studia, teraz odejdzie.
    
    Poruszyła się lekko. Zamrugała. ...
    ... Popatrzyła na niego, a słońce natychmiast wykorzystało kolor jej świetlistych oczu, by nadać im kolor płynącej wody. Uśmiechnęła się leniwie, a jej twarz pomarszczyło kilka malutkich zmarszczek. Przytuliła się do jego piersi, by jeszcze na chwilę zasnąć, ale on już nie mógł czekać. Ile zostało im godzin? Pięć, może sześć?
    
    Odsunął Em od siebie. Popatrzyła na niego pytająco, ale nic nie mówił, zsunął tylko kołdrę na podłogę. Chciał nasycić wzrok jej kobiecością. Powoli, bardzo powoli, jakby była porcelanową figurką, dotknął jej policzków, ust, podążył palcem po szyi, wokół piersi, przez płaski, piegowaty brzuch, zatrzymując się na łonie.
    
    Musiał, musiał raz jeszcze spróbować jej, naznaczyć ją. Im bardziej tego pragnął, tym bardziej uświadamiał sobie, że nie zrobi już tego z miłości do niej. Było w tym pragnieniu coś niezdrowego, coś zwierzęcego. Tak naprawdę chciał wiedzieć tylko, że jeszcze raz będzie mógł poczuć jej ciepłe wnętrze, użyć ją tylko dla zaspokojenia własnej żądzy. W głowie zaczęło mu też świtać coś jeszcze...
    
    Chciał ją zatrzymać, tak bardzo, żeby kochała się już tylko z nim. Pochylił się, a Em odpowiedziała uśmiechem, ale nie wiedział już, czy w swoim całkowitym poddaniu się żądzy nie będzie musiał...
    
    Mieli za sobą tyle doświadczeń. Tyle nocy i dni także, podczas których próbowali wszystkiego, PRAWIE wszystkiego. Seks... seks był zawsze namiętny, ostry, pełen balansowania na granicy bólu i przyjemności. Wbrew pozorom, ta krucha istotka w łóżku zamieniała ...
«123»