1. Fantazja na zamówienie. Ciąg dalszy ciągu dalszego.


    Data: 05.08.2020, Autor: altarica

    Po ataku w domu, kiedy została zerżnięta we własnym ogrodzie, Anna stwierdziła, że dalsze środki ostrożności nie mają sensu. I tak ją dopadnie. Powróciła więc, do starych nawyków, stawiając swojego SUVa na młocińskim P+R i korzystając z metra. Starała się funkcjonować normalnie, nieobecność męża zbliżała się ku końcowi, miał wrócić pojutrze. Kiedy późnym wieczorem zbliżała się do samochodu w opustoszałym zakątku parkingu, ostatnią rzeczą o której myślała, był ten młody gnojek. Błąd. Samochód otworzył się, gdy tylko się do niego zbliżyła, włożyła torebkę do bagażnika (to jednak Warszawa) i powoli przeszła do przednich drzwi. Zdążyła je uchylić, kiedy silna dłoń przycisnęła ją do karoserii i poczuła za sobą obecność wysokiego mężczyzny. Kątem oka dostrzegła glany i spodnie moro. To on.
    
    - Mała kontrola, dziwko – powiedział i zadarł jej spódnicę. Zobaczył eleganckie czarne majteczki, a kiedy wsunął w nie dłoń bez problemu dotarł do obu dziurek. Ze złości z całej siły zacisnął dłoń na jej pośladku.
    
    - Auuu! – zasyczała. I momentalnie poczuła jak na jednym z nadgarstków zacisnęły się kajdanki, po chwili na drugim. Chłopak przesunął ją nieco i otworzył tylne drzwi samochodu, wrzucił ją na kanapę jak worek, a sam usiadł za kierownicą. Wiedział gdzie jechać, znał już ten dom.
    
    - Dokąd jedziesz? – zapytała Anna nieco zduszonym głosem.
    
    W tym momencie samochód zatrzymał się i chłopak wysiadł nie gasząc silnika. Próbowała usiąść, co nie bardzo jej wyszło, ale dostrzegła ...
    ... jednak przez szybę, że zabiera jakieś paczki z bagażnika innego samochodu. Włożył je do jej SUVa i ruszył dalej. Po kilkunastu minutach jazdy, tak przynajmniej Annie się zdawało, znów zatrzymał samochód.
    
    - Pilot do bramy – rzucił.
    
    Powiedziała mu gdzie jest i po chwili wjechali na jej własną posesję. Kiedy brama się zamknęła, dość brutalnie wyciągnął Annę i z wciąż zadartą spódnicą powlókł w stronę drzwi. Kazał jej zdezaktywować alarm. Kiedy przekroczyli próg, przewrócił ją na podłogę.
    
    - Leż tu suko – rzucił i otworzył plecak. Wyjął z niego pejcz, zadarł spódnicę mocniej, zerwał majtki i szarpnął dekolt bluzki. Nie szukał już noża, tylko przez rozerwaną bluzkę włożył jej ręce w stanik i wyszarpnął cycki na wierzch. Sterczały nawet ładnie podtrzymywane przez fiszbiny nie rozpiętego biustonosza. Po chwili na całe jej ciało posypały się razy. Ze świstem uderzenia spadały na goły tyłek, plecy, nogi, brzuch i piersi. Krzyczała, ale wiedziała, że nikt jej nie pomoże. Gdy już ją zlał porządnie, złapał za jedną nogę w szpilce i zadarł naprawdę wysoko. Na osłoniętą do tej pory cipkę teraz posypały się uderzenia. Kiedy kolejny raz trzasnął naprawdę mocno znów trafiając w najwrażliwsze miejsca, posikała się.
    
    Widok jej upokorzonej, w podartych ciuchach, zbitej i leżącej u jego stóp, trochę poprawił mu humor.
    
    Na finał wyciągnął fiuta ze spodni i silnym strumieniem odlał się na jej cycki opryskując twarz. Potem poszedł poszukać jakiegoś drinka.
    
    Po dwóch szklaneczkach whisky z ...
«1234»