1. W nagim mroku szept


    Data: 01.11.2020, Kategorie: miłość, delikatnie, pieszczoty, Autor: akwamen

    ... jąder wulkan, a przy trzecim i następnych, wśród jej głośnych spazmów ekstazy, rozsypał się na sekwencje, stracił kontrolę nad swym organizmem. Egoistycznie szczytował.
    
    Oplotła go nogami i wbiła paznokcie w bliznę biegnącą przez całą łopatkę. Czuła, że mogłaby się z nim kochać bez końca. Chciała go zatrzymać w sobie jak najdłużej. Doszedł tak mocno, że odniosła wrażenie, że w nią wrósł.
    
    Przyszła z nim do niego i dla niego.
    
    Już przy pierwszym spotkaniu wiedziała, że nie zadowoli się przyjaźnią – nie z takim mężczyzną.
    
    Mocno dyszał i otulał ją ramionami. Była tak drobna, że niemal całą schował pod sobą. Pogłaskała spore wgłębienie w silnym ramieniu i tę szramę za uchem…
    
    - Kocham cię – szepnęła i ujęła w dłonie jego pośladki, aby nie pozwolić mu się z niej wyślizgnąć. Jednocześnie odwróciła głowę, by zaczerpnąć powietrza. Był silny.
    
    - Przepraszam… – Uniósł się na przedramionach, jego włosy zsypały się na jej twarz, nie zebrał ich. – Ale tak pięknie pachniesz nami. – Pocałował ją, a właściwie tylko musnął ...
    ... wargami, ale to wystarczało, aby upewniła się, że to jeszcze nie koniec. – Tak bardzo cię chcę.
    
    - Nie przepraszaj – powiedziała cichutko.
    
    – Jesteś dobra.
    
    - Skąd wiesz, jaka jestem… Może inna… – Nie wątpiła, że znał ją jak nikt. – Naprawdę mnie chcesz?
    
    - Jak niczego i na zawsze! Jesteś moja!
    
    Popatrzyła na przystojnego mężczyznę, otulonego promieniami popołudniowego słońca, który leniwie zaczął wodzić opuszkami palców po jej ciele. Ciche pomrukiwanie zabrzmiało jak obietnica.
    
    A kiedyś tak bardzo bała się zapomnieć o ich przyjaźni, a kiedy zapomniała, wtedy narodziła się miłość.
    
    Gładziła szramę na szerokiej piersi i zastanawiała się, dlaczego mu to wszystko zrobiono. Za co okaleczono tego człowieka. Teraz bała się zapytać o czyjąś nienawiść.
    
    - Opowiem ci… ale nie teraz. Kiedyś. Nie pytaj, proszę… – Czytał ją jak kartę próśb i rozkazów, słyszał jej myśli i wyczuwał najgłębiej skryty żal.
    
    Teraz się bała, że postukując laską, odejdzie wraz ze swym płowym przewodnikiem.
    
    Więc nie zapyta, poczeka. 
«123»