-
Gwałt w pociągu cz.3 Kartka
Data: 14.12.2020, Autor: andrewboock
... sądziła, że w taki sposób. Uśmiechnęła się wsuwając banknoty do torebki i zaczęła mozolną walkę z więzami. Nie wszystko było takie złe na pierwszy rzut oka. Rzuciła wściekłe spojrzenie na kartkę i zdziwiła się. Podczas szamotania z węzłami, które popuściły i wydostała dłonie, przypadkowo nadepnęła na białą powierzchnię. Odcisk buta był bardzo niewyraźny, ale jej uwagę przykuła wypukłość na kartce układająca się w przypadkowe cyfry. Serce zaczęło bić mocniej, gdy pochyliła się chwyciła bezużyteczną wizytówkę. Okazało się, że pod czaszką był wytłoczony numer telefonu. Uśmiechnęła się pod nosem zadowolona z siebie. Nie pozostawił jej samej. - Słucham? - odezwał się męski głos w słuchawce. Serce zabiło mocniej, gdy znów w uszach zabrzęczały jego słowa. Podniecenie momentalnie w jej ciele wzrosło i nie mogła wydusić z siebie żadnego dźwięku. Stała z słuchawką przy uchu myśląc gorączkowo jak zacząć rozmowę. Nie wiedziała kompletnie jak on ma na imię i czy w ogóle zwrócił na nią uwagę. - Więc domyśliłaś się do czego służy moja wizytówka - powiedział mężczyzna śmiejąc się do słuchawki. - Eee... - Przyśle ci wiadomość o miejscu i dacie spotkanie. Masz ładnie się prezentować. Nie przynieś mi wstydu! Rozłączył się pozostawiając ją znów zagubioną we własnych myślach. Kobieta westchnęła nie wiedząc jak ma zareagować na jego słowa. Znów potraktował ją przedmiotowo jak dziwkę. Nie! Dla niej czasem ma się szacunek, a ona stała się jego rzeczą. ...
... Zabawką! Taksówka wjechała na żwirowy podjazd prowadzący do dużego domu zbudowanego z czerwonej cegły. Wznosił się na dwa piętra w górę i zakończony był dachem pokrytym dachówką. Jedną ze ścian obrastał bluszcz, którego liście i pnącza pięły się po gładkich cegłach. Dom był wybudowany w stylu wiktoriańskim z oknami, które wychodziły na podwórze. Samochód zatrzymał się naprzeciwko schodów prowadzących na taras, a po drugiej stronie stała fontanna, lecz nie tryskała ona wodą. Przedstawiała półnagą kobietę, której wdzięki skąpo zakrywała falująca szata. Marta wysiadła z taksówki i weszła po schodach na dużą werandę. Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę sięgającą jej do połowy łydek. Materiał opinał jej ciało uwydatniając jej kobiece wdzięki. Zgrabne biodra poruszały się, gdy pokonywała kolejne stopnie. Piersi w głębokim dekolcie unosiły się w szybkim oddechu. Kobieta nerwowo ściskała małą czarną torebkę w dłoniach oczekując nieznanego. Poprawiła rozpuszczone włosy i zerknęła w szybę obok drzwi czy makijaż nie został uszkodzony podczas podróży. Czerwona szminka powiększała jej usta, a zadarty nos sprawiał, że jej krągła twarz nabrała drapieżnego wyglądu. Stanęła przed dużymi drzwiami z ogromną kołatką przedstawiającą czaszkę z wizytówki i klamry paska tajemniczego mężczyzny. Uniosła dłoń by zapukać, ale wrota same się otworzyły i stanął w nich on. Serce zabiło mocniej, a krew w żyłach się zagotowała na widok przystojnego blondyna. Uśmiechał się do niej, a w oczach nadal panowała pustka. ...