1. Dominujący klient Patryk cz1


    Data: 02.01.2021, Autor: dli93369

    ... było dla mnie jak klaps. Widać było, że dominacja nade mną daje mu dużo przyjemności. Tak jak i torpedowanie jakichkolwiek ruchów mojego ciała. Nie mogłam nawet krzyczeć, bo wsadzony w usta knebel stanowczo to paraliżował. Ściskałam więc jedynie dłońmi poduszkę, a on doznawał ekstazy.
    
    W pewnym momencie znacząco przyśpieszył, zaczął głośno oddychać, aż po chwili jego ruchy spowolniły. Wiedziałam co to znaczy. Wsunął penisa najgłębiej, położył się płasko na mnie i na chwilę wstrzymał ruchy. Czułam, że gdzieś tam w mojej pupie dochodzi teraz do wytrysku. Szepnął mi do ucha „jesteś zajebista” i po chwili zszedł ze mnie, kładąc się na plecach.
    
    Ja także nie miałam siły wstać. Wszystko mnie bolało: pupa, pośladki, plecy. On jednak po dosłownie chwili chwycił mnie za rękę i leżąc zażyczył sobie „działaj”. Ja niemrawo odwróciłam w jego stronę głowę, a on bez żadnych skrupułów dodał: „w szufladzie są chusteczki. Wyczyść mi pałę”. Nie miałam siły wstać, on jednak nie miał żadnej listości „już!”. Podniosłam się, wyjęłam chusteczki i usiadłam obok jego penisa. Zsunęłam pełną spermy prezerwatywę, zawiązałam ją i za pomocą mokrych chusteczek zaczęłam go wycierać. „No co nie popieścisz już swojego berła?” Rzucił pytanie. Nie zamierzałam tego robić. Wykonałam jedynie parę posuwistych ruchów chusteczką i zaczęłam zdejmować blokadę w swoich ustach.
    
    To dodało mu nagle sił, bo od razu poderwał się i sam zbliżył się do mojej twarzy i rozpiął mi knebel. Wreszcie mogłam normalnie zamknąć ...
    ... usta. Nie pozostało mi nic innego jak wstać i pójść się umyć do łazienki. Marzyłam o tym. Wstałam zatem z łóżka i skierowałam się w stronę łazienki. On jednak jeszcze będąc w łóżku głośno krzyknął „Ejj, wracaj tu!”. Nie wiedząc o co chodzi, zawróciłam. On pociągnął mnie na łóżko, tak że na nim wylądowałam i zapytał „jak cię prosiłem, żebyś się poruszała?”. Nagle przypomniała mi się pierwsza dziwna propoycja z łazienki. „To dalej aktualne?” Zarzuciłam. „Dobra”. Zsunęłam się z łóżka i zaczęłam na czworaka poruszać się do łazienki. „Poczekaj, poczekaj”, rzucił znowu. Pozbieraj to z podłogi i wskazał palcem na leżące na niej prezerwatywy. Chciałam w jakiś sposób wziąć je do ręki, a on patrząc z góry rzucił rozkazująco „buzią, buzą”. Tego było już za wiele „nie będę brać do ust czegoś co przed chwilą miałam w dupie”. Stanowczo zaprotestowałam. „To poczekaj”, zszedł z łóżka, sięgnął po gumki i znalazł się z tył mnie. Zrozumiałam, że chce mi je wepchnąć do tyłka. Znowu zaprotestowałam. „Obiecałaś, że będziesz mi posłuszna”. „Już chyba wystarczy?”. Niestety ta dyskusja niewiele dała. Po chwili zrozumiałam, że nie wygram, ale z dwojga złego wolę już jakoś je zanieść w ustach, niż znosić wpychanie i wyciąganie ich z tyłka. Ugryzłam zatem za końcówki, która była najbliżej jego ciała, a więc mam nadzieję, nie trafiła do mojego tyłka i z tym udałam się do łazienki. Tam wreszcie wstałam i wrzuciłam je do kosza. Gdy zamierzałam wreszcie odchłonąć i wejść pod prysznic, nagle drzwi od łazienki ...
«1...3456»