-
Współczesna Małgorzata
Data: 02.02.2021, Kategorie: dziewica, nieznajomy, Autor: Pisareczka
... przebijając błonę dziewiczą. Z początku mnie bolało, ale do tego momentu Woland mnie całował, nie pozwalając, nawet jęknąć, ale gdy zaczęło sprawiać mi przyjemność, oderwał się od moich ust. W trakcie tego seksu zmienialiśmy pozycje parę razy, więc gdy, niemal równocześnie przeżyliśmy potężny orgazm, byliśmy już nieźle spoceni. Oderwaliśmy się na parę minut od siebie, ale po chwili znowu przytuliliśmy i zmęczeni znaleźliśmy się w objęciach nie tylko swoich, lecz także Morfeusza. Po wybudzeniu zrobiłam szybki przegląd; Kim jestem? Gdzie jestem i dlaczego tak jak mnie stworzono, bez żadnych ubrań leżę na podłodze? Przypomniałam sobie poprzedni dzień. Szybko znalazłam swoje rzeczy, ubrałam się i spojrzałam na stojący na szafce zegarek. Wskazówki ustawiły się na siódemce. Spędziłam tu całą noc? - pomyślałam. - Nie - odpowiedział mi na niewypowiedziane pytanie Woland, niespodziewanie stając za moimi plecami. - To wciąż ten sam wieczór. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. - Uważam, że miły wieczór warto czasem przedłużyć. Byle nie za długo - zaśmiał się. Zrozumiałam tę subtelną aluzję. Mimo wszystko, czułam się rozczarowana. Oddałam mu dziewictwo, a co dostałam w zamian? Kawę z kardamonem? Zwykle ceniłam ...
... się nieco wyżej. Mężczyzna, czy może diabeł złapał mnie za ramię i przytulił mówiąc: - Chodź do mnie, dumna kobieto. Myślałaś, że puszczę cię, bez żadnej nagrody za to co mi ofiarowałaś? Czego pragniesz Małgorzato? Co mogę dla ciebie zrobić? - Jest właściwie jedna sprawa messer... - Zamieniam się w słuch. Wypowiedziałam na głos swoje największe marzenie, a Woland zamyślił się. - Nie będzie łatwo - powiedział w końcu. - Ale jest to możliwe do spełnienia. Potrzeba na to tylko trochę czasu. W dniu twych osiemnastych urodzin spełni się to, czego tak bardzo pragniesz. - Dziękuję, messer - uścisnęłam go. - Czy potrzebujesz pomocy w powrocie do domu? - Dziękuję, ale lepiej żeby sąsiedzi nie mieli powodów do plotek. - W takim razie sprowadzę cię tylko ze schodów, gdyż łatwo na nich o wypadek. Jak powiedział tak zrobił. Za furtką odwróciłam się jeszcze i pomachałam na pożegnanie. W odpowiedzi uchylił cylindra dłonią w białej rękawiczce. Później wielokrotnie przechodziłam obok tego domu, ale już nigdy nie spotkałam Wolanda. Pozostało mi po nim tylko wspomnienie o smaku kawy z kardamonem i obietnica spełnienia mego największego marzenia w dniu osiemnastych urodzin. Mam tylko nadzieję, że mnie nie okłamał.