1. Praca semestralna 6


    Data: 09.04.2021, Autor: Rafaello

    ... uczennicy wzbudził w nim takie pożądanie, że wybrał mnie na ofiarę do zgwałcenia. To na pewno zasługa tej spódnicy i bluzeczki jaka wtedy miałam. No jasne.
    
    Wyjęłam z szafy swą granatową spódnicę i jedwabną bluzkę jaką miałam wtedy na sobie. Całe szczęście, że były czyste, i świeże. Miałam farta. Podbiegłam do okna i zasłoniłam rolety. Ściemniało się już, a przy zapalonym świetle przebierająca się dziewczyna mogłaby przyciągnąć do okien w sąsiedniej kamienicy wszystkich facetów. Nie chciałam uprawiać striptizu, wystarczy, to co za góra godzinę zrobię. Miałam na sobie czarny koronkowy stanik. Był mega seksowny, ale przygotowałam go do sukienki, którą planowałam włożyć wcześniej. Do białej jedwabnej bluzki nijak nie pasował. Poza tym tamtego dnia miałam na sobie biały. Zdjęłam ten biustonosz i zabrałam się za szukanie nowego. Chwila chodzenia toples po pokoju dała mi ogrom pozytywnej energii. Każda kobieta powinna tak robić. Nie wiem co w tym jest, ale poczułam, ze moja ochota na seks rośnie. Spojrzałam na zegarek. Było dwadzieścia po szóstej. W sumie to już wieczór pomyślałam. Założyłam biustonosz, spódnicę, i na końcu bluzkę. Rozpięłam kilka guzików, no przecież idę się pieprzyć, a nie na egzamin. Wyprostowałam włosy. Rozpuszczone, proste włosy zawsze dobrze działają na facetów, zwłaszcza włosy koloru jasny blond. Wyjęłam buty z szafy, oczywiście seksowne szpilki. Założyłam je i spojrzałam do lustra. No malutka, do dzieła.
    
    No i wtedy nastąpił kryzys. Stałam przed lustrem ...
    ... poprawiając makijaż i zwątpiłam. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze.
    
    - Tak wygląda zdzira, która łamie swoje zasady, pielęgnowane przez lata, dla chwili przyjemności - powiedziałam. Właśnie taka myśl przyszła mi do głowy w tamtej chwili. Usiadłam na łóżku. Był kwadrans przed siódmą. Przez chwile myślałam o tym. Zastanawiałam się jak będzie wyglądać moje życie i dalsze kontakty z współlokatorami, jak tam pójdę, i coś nie wyjdzie. Z drugiej strony co miałoby nie wyjść.... Biłam się z myślami. Rozum kazał mi zostać, a serce mówiło, żeby iść. Nie wiedziałam co wybrać. Postanowiłam zdać się na los. Wyjęłam z torebki portfel a z niej monetę pięciozłotową. Jeśli padnie orzeł, zostaje, jeśli reszka idę! Rzuciłam. Moneta obróciła się kilkadziesiąt razy. Spadła na podłogę. Poprawiłam włosy i przykucnęłam wpatrując się w liczbę pięć, która widniała na jej awersie. Ucieszyłam się z wyniku tego losowania. Wewnętrznie się ucieszyłam. To rozwiało moje wątpliwości. Jestem pewna, że gdybym zobaczyła orzełka byłoby mi smutno. To był tylko chwilowy kryzys, pomyślałam. Na mojej komórce była już dziewiętnasta. To była ta pora. Nacisnęłam na klamkę i chwile potem byłam już pod jego drzwiami. Delikatnie zapukałam i oparłam się biodrem o futrynę. Czekałam....
    
    Otworzył. Stał przede mną. Wyglądał jak....ciacho. Miał na sobie nową koszule, to było widać od razu. Założył ją dla mnie. To było urocze.
    
    Zaprosił mnie do środka. Czułam się jak dama, a nie jak prostytutka. Miał szczęście, że wziął ...
«1234...»