-
Wakacje (II)
Data: 06.06.2021, Kategorie: małżeństwo, żona, wakacje, Autor: Frogg
4. Po południu planowali wypad na miasto. Chcieli zrobić drobne zakupy i może zjeść coś dobrego. Taksówka była już zamówiona i miała nadjechać za kilkanaście minut. Tom wszedł do łazienki i zawoła Jenny. – Chyba nie chcesz się golić? – Powiedziała, gdy zobaczyła go z kremem i maszynką do golenia. – Ja nie, ale ty. – Głuptasie mam wydepilowane nogi laserowo i jeszcze parę miesięcy nie będę potrzebowała... zawiesiła głos, gdy doszło do niej, o co chodzi Tomowi – aaaa tam? – Tak, tam! – Powiedział – Pomóc ci? Czy sama sobie poradzisz? Czerwień znowu wkroczyła na jej twarz. – Daj, ja sama. Ale nie posądzałam cię o pedofilię. Dorosłe kobiety mają tam włosy! – Zostaw mały pasek takie brazylijskie bikini. Reszta ma być gładziutka, aby mnie nie kłuło, gdy będę cię lizał. Bez słowa, czerwona na twarzy wycisnęła sobie odrobinę żelu na dłoń i rozprowadziła pianę na włoskach, po czym zaczęła golić zarost. – A taksówkarz? – Poczeka. Gdy zostawiła już tylko wąski paseczek. Tom powiedział: – Lepiej pomogę ci z tyłu. Nie chcę abyś się zacięła. Jenny bez słowa wypięła w jego kierunku swój krągły tyłeczek, aby mąż mógł ostrożnie usunąć resztki owłosienia okalające cipkę i jej mniejszy otworek. Podczas golenia oparł na nim swój palec. To miejsce było ich tematem tabu. Nie mówiło się o nim, nie myślało i już broń boże nie dotykało. Tym większy był jej szok. Tom trzymając końcówkę palca na samym środeczku jej kakaowego oka kończył golenie. Fale ...
... podniecenia i odrazy przemykały po ciele Jenny. Chyba on nie.... Nie tam... Nie chce... – Ubieraj się, kochanie. Taksówkarz czeka – powiedział Tom kończąc smarować balsamem jej cipkę. Kiedy on wyciągnął balsam? I dlaczego drugą tubkę ma schowaną w spodniach – pomyślała z ironią, patrząc na maszt, który wypychał mu rozporek. Do miasta jechało się dosłownie parę minut. Centrum było małe, można je było całkiem obejść pieszo w godzinę, góra półtorej. Było tam oczywiście mnóstwo restauracji, pubów kilka banków i sklepów z typowo wakacyjnymi ubraniami. – Zanim pójdziemy na kolację, ruszamy na zakupy – oświadczył Tom – potrzebujesz przewietrzenia garderoby. Jenny się ucieszyła. Zakupy to to, co niedźwiedzie lubią najbardziej – pomyślała. Weszli do najbliższego butiku gdzie przez chwile lustrowali towar. – Chodźmy stąd – szepnęła – tu nie ma nic dla mnie, to sklep dla małolatów. – Nie, nie, nie... właśnie, że widziałem kilka rzeczy, które są idealne dla ciebie i powinnaś je przymierzyć – odpowiedział – po czym zawołał obsługę i zaczął zgarniać z półek różnego rodzaju spódnice, sukienki i bluzki. Po chwili wszędzie piętrzyły się stosy ubrań. Jenny początkowo ubierała i ściągała je z niechęcią, ale po chwili dała się porwać zabawie. Podobała się jej czasem ta dziewczyna w lustrze, jedynym problemem było to, że to nie była ONA. I nigdy nie będzie – dodała w myślach – spaliłabym się ze wstydu gdybym tak miała wyjść gdzieś ubrana. Ubrania były cóż... ciekawe, ale nie w ...