1. Nigdy nie schodź ze szlaku (I)


    Data: 15.06.2021, Kategorie: natura, bez seksu, nieznajomy, Autor: PannaNikt

    Miałem ochotę przetrzeć oczy ze zdumienia albo się uszczypnąć. To co widziałem przechodziło ludzkie pojęcie. Fatamorgana? Przecież kurwa nie byłem na pustyni. Nie piłem, nie wypaliłem skręta, byłem w miarę zrównoważony psychicznie. W środku największej głuszy Tatrzańskiego Parku Narodowego, w miejscu gdzie nie docierają nawet strażnicy, totalnie poza szlakiem moim oczom ukazało się barwne zjawisko. Właściwie to jednobarwne, w jednostajnych odcieniach różu i czerwieni. Dziewucha na oko dwudziestka, w fuksjowym (koleżanka mnie uświadomiła, to się wie) t-shirtcie z Myszką Minnie, w czerwonych spodniach ze Snoopiem i ceglastych trampkach kłusowała raźno pomiędzy drzewami. Dziwaczny obraz dopełniała guma do żucia, z której dmuchała ogromniaste balony. Miała też plecak z lat 70-tych, powiewającego, blond kucyka i rozwiązane sznurówki. Trzeba jej przyznać, że pędziła żwawo i kierowała się wprost na mnie, bo nie patrzyła w ogóle do przodu, tylko pod własne nogi. Jeszcze sekunda i wpadnie na mnie z impetem...
    
    ***
    
    Całe moje życie jestem gdzieś spóźniona. Urodziłam się po terminie, przyszłam za późno na egzamin wstępny na studia, a dziś na przykład powinnam była wylądować na szlaku ze trzy godziny wcześniej. Tym razem nie była to do końca moja wina. Kaśka dobra kumpela jeszcze z uniwerku, którą poznałam w trakcie wyjazdu ze studenckim klubem turystycznym, zaproponowała mi wypad w Tatry. Kasia nie byłaby sobą gdyby nie zrobiła tego w ostatnim możliwym momencie. Właśnie kończyłam ...
    ... krótki urlop, który spędzałam w mojej rodzinnej wsi. Propozycja mnie zelektryzowała, tylko że nie byłam gotowa do wyjazdu w góry. Na wakacje w domu spakowałam jakieś urocze sukieneczki i szorciki. Dysponowałam jeszcze elegancki kostiumem, w którym przyjechałam do domu. Wszystkie potrzebne rzeczy zostały w moim mieszkaniu w mieście, ale nie było czasu by po nie jechać. Gdy zwierzyłam się mamie z problemu, ta powiedziała: "Ania, ale przecież zostawiłam na strychu wszystkie twoje ubrania z podstawówki i liceum. Mam też mój stary plecak, z którym kiedyś chodziłam na wycieczki, to możesz się do niego spakować". Nie do końca podzielałam entuzjazm mamy, ale bardzo chciałam jechać. Uzbrojona w latarkę pomaszerowałam na strych. Gdy otworzyłam szafę moim oczom ukazał się istny skarbiec. Cóż, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że kiedyś lubiłam się nosić kolorowo. Ogromną ironią jest jednak to, że jakkolwiek zmienił mi się gust to rozmiar pozostał właściwe wciąż ten sam, więc wszystko idealnie pasowało. Zawsze byłam niska, szczupła, a do studiów żywiłam żarliwą nadzieję, że mój biust powiększy swój rozmiar przynajmniej do miseczki C. No dobra, B. Niestety pewne sprawy pozostaną na zawsze w kwestii marzeń. Po godzinie przerzucania wiekowej szafy skompletowałam ekwipunek. Starałam się wybrać jak najnormalniejsze rzeczy. Turyści mogli nie być gotowi na spotkanie trzydziestolatki w legginsach w Timona i Pumbę.
    
    Częściowo spakowana, zastanawiałam się jak rozwiązać kolejne problemy. Brak ...
«1234»