-
Po latach (I)
Data: 24.06.2021, Kategorie: spotkanie, Klasycznie, pieszczoty, Autor: kwiecień
... młodzieńcza przyjaźń, z jednym małym wyjątkiem – właśnie wtedy zawróciła mi w głowie. Pragnąłem jej całkowicie. Ogrom nadziei i pragnień został zniszczony przez jej odmowę . Odrzuciła mnie. Przyjacielskie kontakty utrzymaliśmy, jednak z chwilą gdy każde z nas wyjechało na studia na dwa różne krańce Polski znajomość urwała się. Udało mi się z niej wyleczyć, zapomnieć – przynajmniej żyłem w takim przeświadczeniu. Dopiero w momencie usłyszenia jej niepewnego głosu zrozumiałem jak bardzo się oszukiwałem. Wszystkie wspomnienia wróciły, pojawiła się nawet myśl – może to spotkanie które ma wyjaśnić naszą przeszłość? Niestety jak szybko ten płomień nadziei pojawił się tak szybko zgasł. Jedno zdanie pozbawiło mnie wtedy złudzeń – „słyszałam że pracujemy we wspólnej branży, mam chyba ciekawy pomysł, który cię zaciekawi, wydaję mi się że przypadnie Ci do gustu. Przyjedź do mnie, to przedyskutujemy to przy czymś dobrym” Zgodziłem się na tę propozycję. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Stojąc na kolejnym skrzyżowaniu, zastanawiałem się, po co właściwie tam jadę. Przeczucia mówiły, że to nie może być zwykłe spotkanie biznesowe. Mijając kolejne samochody czułem cały czas tą cholerną niepewność. Próbowałem sobie przypomnieć, kiedy byłem tak zestresowany. W końcu dojechałem pod adres, który otrzymałem od smsem. Zaparkowałem, wyszedłem z auta i zaczerpnąłem głęboki oddech. Po chwili stałem już pod drzwiami jej mieszkania. Mahoniowe drewno dzieliło mnie przed spotkaniem z przeszłością. Zerknąłem ...
... na nie – liczba 7 oznajmiająca numer mieszkania - oby była szczęśliwa. Zapukałem. Chwila oczekiwania dłużyła się niemiłosiernie. W końcu usłyszałem zbliżający się stukot obcasów, następnie dźwięk mechanizmu zamku od klucza. Ujrzałem ją. Zmieniła się, ale tego błysku w niebiesko zielonych oczach nie ma nikt inny. Kształtne policzki i pełne usta idealnie współgrały z włosami sięgającymi za ramiona w kolorze ciemnego blond. Jeśli wcześniej twierdziłem, że byłem niepewny i zdenerwowany, to teraz dodatkowo dołączyło onieśmielenie. Spojrzałem na nią. Była cholernie atrakcyjna jej średniego wzrostu sylwetka z zaznaczonym wcięciem w talii oraz widocznymi biodrami zaczęła mnie pozbawiać rozumu. Wtedy znów mój wzrok powędrował na nią. Mój Boże... Miała na sobie klasyczną małą czarną, do tego także czarne szpilki i rajstopy lub pończochy w tym samym kolorze. Cieszyłem oczy jej widokiem zapominając, by powiedzieć cokolwiek. W końcu ona przerwała ciszę i zaprosiła mnie do środka. Przekraczając próg wszedłem do może nie dużego, ale za to bardzo gustownie urządzonego mieszkania. M wskazała mi drogę do salonu a następnie podała kieliszek wina. Usiedliśmy wspólnie na sofie, po czym zanurzyliśmy usta w czerwonym nektarze. Czerwone półwytrawne – moje ulubione, skąd wiedziała? Następne minuty minęły w zawrotnym tempie. Rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele, którzy widzieli się całkiem niedawno i doskonale wiedzą co się dzieje u drugiej osoby. Przechodząc coraz dalej w tematach, poruszając ...