1. Nie wszystko złoto, co się świeci…


    Data: 12.09.2021, Kategorie: bez seksu, złodziejka, przepych, bogaci, Autor: Mermaid

    ... klasy, kobieto, kto w ogóle ją tu... - Agata paplała dalej, a ja uznałam, że próg mojej cierpliwości został przekroczony.
    
    - Kochana, przeproszę cię na moment. Muszę znaleźć babcie i powiedzieć jej, że kelnerki roznoszą ciepłego szampana. Tak trudno w tych czasach o dobrą obsługę! - westchnęłam teatralnie i nie czekając na odpowiedź, ruszyłam w kierunku baru. Jak tylko minęłam kilka osób i poczułam, że jestem bezpieczna, odetchnęłam z ulgą. Odwróciłam się z impetem, chcąc zamówić martini, kiedy zetknęłam się z twardą klatką piersiową jakiegoś mężczyzny. „Wspaniale, kolejny piłkarz” – pomyślałam gorzko i podniosłam wzrok. Pomyliłam się. Nie był to żaden wymuskany laluś z klubu, ale mężczyzna, którego wcześniej tu nie widziałam. Ubrany w zwykły garnitur, prezentował się o niebo lepiej niż ci wszyscy pseudo modnisie w welurowych marynarkach i mokasynach. Przybrałam bojową minę, nie chcąc, aby nieznajomy pomyślał, że się w niego wgapiam. Mijało się to z prawdą, ponieważ nie spotkałam nigdy nikogo przystojniejszego. Daleko mu było do wymuskanych modeli czy napompowanych botoksem biznesmenów. Był po prostu męski, ciemnowłosy i o spojrzeniu ciemnych oczu, które teraz przewiercały mnie na wylot.
    
    - Weronika, prawda? - zapytał nieznajomy głębokim głosem.
    
    - Tak, a pan to...? - zapytałam niepewnie, czując, jak robi mi się coraz bardziej gorąco. Często przebywałam w towarzystwie pięknych ludzi, ale nikt nie działał na mnie w taki sposób.
    
    - Aleksander Stępień, współpracuję od ...
    ... niedawna z twoim ojcem. Opowiadał mi o tobie i proszę, mówmy sobie po imieniu- uśmiechnął się szelmowsko, a ja wyciągnęłam rękę.
    
    - Bardzo miło mi poznać - powiedziałam, wciąż oszołomiona. Mężczyzna podał mi rękę, a ja zauważyłam zegarek na jego drugiej dłoni. Patek Philippe, warty kilkadziesiąt tysięcy. To podsunęło mi pomysł i sprawiło, że wizja nudnego wieczoru rozmyła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Uśmiechnęłam się olśniewająco, starając się nie zwracać uwagi na sposób, w jaki nowo poznany mężczyzna na mnie działał - kierowałam się właśnie w stronę parkietu...
    
    - Byłbym zaszczycony, gdybym mógł ci towarzyszyć - odparł szybko mężczyzna i podał mi swoje ramię. O tak. Zapowiadał się wspaniały wieczór.
    
    Pół godziny później udałam się do łazienki, by „przypudrować nosek”. W mojej torebce z podwójnym dnem schowany był już zegarek. Oczywistym było, że nawet w przypadku wszczęcia alarmu, żaden ochroniarz nie przeszukałby nikogo z wyższej sfery. Wolałam jednak dmuchać na zimne, a teraz, zadowolona, wpatrywałam się w lustro. Cieszyłam się, że mimo możliwości, nie miałam w sobie nic sztucznego. Dziewczyny z mojego towarzystwa, młodsze ode mnie, fundowały sobie liczne operacje plastyczne, a ja nawet nigdy nie farbowałam włosów. Lubiłam ich odcień, który nie był ani blondem, ani brązem. Podobałam się sobie. Z lusterka zerkała na mnie para wesołych, błękitnozielonych oczu. Nałożyłam pomadkę, żałując, że nie spędziłam na parkiecie więcej czasu. Oczywiście, zegarek ...