-
Nie wszystko złoto, co się świeci…
Data: 12.09.2021, Kategorie: bez seksu, złodziejka, przepych, bogaci, Autor: Mermaid
... ukradłam już podczas pierwszego tańca. Potem dawałam się czarować Aleksandrowi, który musiał być świadomy tego, jak działał na kobiety. Skłamałabym mówiąc, że nie reagowałam na jego obecność. Podczas tańca był naprawdę blisko i nie dość, że doprowadzał mnie do szału samym spojrzeniem, to okazał się być równie inteligentny, co przystojny. Na razie jednak musiałam się otrząsnąć i skontaktować z moim kamerdynerem, który równocześnie był mi oddanym przyjacielem i wspólnikiem. Napisałam mu wiadomość, żeby za kilka minut czekał przed wejściem do budynku. Zamierzałam zasymulować duszności i udać się w spokoju do domu. Wyszłam z łazienki, napotykając na swojej drodze bliźniaczki Kulińskie. Nadia i Diana, których imiona stanowiły swoją odwrotność, ubrane były w identyczne suknie, do złudzenia przypominające tą, którą sama założyłam dwa tygodnie temu. - Weronika! Szukałyśmy cię! - pisnęły równocześnie, a ja uśmiechnęłam się w wymuszony sposób - nie uwierzysz, ale Marco Borelli zaprosił nas obie do swojego apartamentu! - wykrzyknęła Diana, a ja przez sekundę rozważyłam uprzedzenie je, że ów piłkarz codziennie sprowadzał do swojego mieszkania nowe, naiwne dziewczyny. W ostateczności jednak oznaczało to, że ich dom byłby pusty. ...
... Udałam radość. - To niesamowite! Będą tam inni piłkarze? Za ile się zwijacie? - pytałam przejęta, w głowie przypominając sobie plan ich pokojów i miejsca, w których trzymały biżuterię. Chwila, czy ich rodzice nie kupili ostatnio oryginalnego obrazu Delacroix? - Nie wiem, ale to będzie najlepsza noc w naszym życiu! Za kilka godzin będziemy z nim sam na sam! - pisnęła Nadia i rozchichotane, minęły mnie kierując się do łazienki, z której wyszłam. Ruszyłam dziarsko do drzwi, teatralnie się wachlując. Zauważyłam rodziców, więc podeszłam do nich, udając, że mi słabo. - Mamo, wrócę już do domu, odwiezie mnie Henryk. Chyba zaszkodziły mi krewetki - jęknęłam, przykładając dłoń do czoła. Mama skinęła głową. Nie powiedziała nic, bo wiedziała, jak źle czuję się na tego typu przyjęciach i wiedziałam, że nie wierzy w to, co mówię. Pewnym jednak było, że podtrzyma moją wersję. Zadowolona z obrotu spraw, udałam się do drzwi. Poczułam jednak na sobie palące spojrzenie. Odwróciłam się, napotykając gorące spojrzenie Aleksandra i od razu zrobiło mi się słabo. Stał w oddali i rozmawiał z jakimś mężczyzną, ale nie spuszczał ze mnie wzroku. Jego oczy przewiercały mnie na wylot i w tym momencie dotarło do mnie, że on w i e d z i a ł.