-
Zespolenie
Data: 22.11.2021, Autor: EwaGreen
... już nigdy nie chciała mnie wypuścić. Wygięła plecy w łuk oplotła długimi, zgrabnymi nogami. Przeorała napięte mięśnie karku ostro spiłowanymi paznokciami, zostawiając czarne szramy. Ból splótł się z rozkoszą w wypalającą zmysły mieszankę. Gdzieś na granicy świadomości dostrzegałem jej idealną twarz wykrzywioną w grymasie rozkoszy. Jej spojrzenie świecące swym własnym, nieodbitym blaskiem. Wychodziliśmy sobie naprzeciw, jak idealnie synchronizowane wahadła pracujące w rytm własnych ekstatyczny jęków. Uderzając o siebie coraz szybciej i szybciej, i mocniej, chaotyczniej i niepowstrzymanie, zmierzając nieubłaganie do ostatniego destrukcyjnego zderzenia. Natarła ze wszystkich stron, zaciskając się na mnie z siłą imadła. Myśli rozpierzchły się pożarte przez czysty instynkt. Uwolniona bestia wyruszyła na żer. Wgryzłem się w jej rozkoszną szyję, sycąc się krzykiem i słodyczą jej krwi. I wtedy ekstaza nadciągnęła z niszczycielską siłą burząc wszystkie bariery. Zacierając granice pomiędzy nią, a mną, dając w zamian całkowite zjednoczenie. Starliśmy się w nierozerwalną jedność. Krew z krwi. Ciało z ciała. Ocknąłem się po chwili leżąc obok niej. I ona otworzyła oczy. Tak podobne do moich, pełnych skrzepłej czerwieni...