1. Dwie twarze


    Data: 03.12.2021, Kategorie: uczucie, przyjaźń, oddanie, Autor: s.e.b

    Kiedy ją poznałam, napawała mnie lekką obawą. Jaką będę dla niej, jaka będzie dla mnie? Kapryśna, uległa. Może się nie dogadamy. Dwie kobiety! Jedna dziewicza, wkraczająca w świat i ja. Mam jej ten świat pokazać, wprowadzić? Tysiące pytań, zero odpowiedzi. I jeszcze ubrała się na żółto...
    
    Świt powitał mnie zdecydowanie. Dźwięk alarmu obudził skutecznie, resztki snu uciekły w niebyt. Jeszcze dwa dni i koniec, upragniona chwila odpoczynku. Wychodzę z przyjaznego łóżka, pierwsze kroki kieruję do toalety. Fizjologia ma swoje prawa, odwieczny rytuał poranka. Następnie poranny prysznic. Budzi zmywając resztki błogości.
    
    Kawa z rogalikiem kolejnym standardem poranka. Celebruję tę chwilę, to mój czas dla mnie, moich myśli. Myślę o niej, jaka będzie. Chociaż widziałam jej zdjęcie jednak czas oczekiwania robi swoje. Wzbudza ekscytację pomieszaną z niepewnością.
    
    Wychodzę z domu, ładny letni dzień otula odgłosami. Wdziera się siłą do głowy, patrzę i widzę organizm miasta. Poukładane i działające, biegnące obok mnie. Życiodajna arteria ulicy, tłocząca odżywcze związki. Blask sygnalizacji świetlnej niczym tętnice pompujące żywotne soki. Wchłaniające mnie jednocześnie w swój rytm, ulegam temu. Wsiadam do metra, parę chwil i będę w Mordorze.
    
    Dwie wieże wchłaniają mnie, otwierają drzwi poznają swojego. Technika działa, skanery bezbłędnie odczytują zakodowane informacje. Dając zgodę lub odmowę wejścia. Świat korporacyjny wita. Przyjaźń i szacunek są pustymi sloganami.
    
    - Mamy ...
    ... kłopot. - Głos kolegi dociera do mnie.
    
    - Co się dzieje? - pytam.
    
    EXPO XXI Warszawa, nie dotarła wpłata. Proszą o wyjaśnienie. Materiały reklamowe, trzeba zaakceptować wzory. Zlecić druk i przygotować agendę. Na wczoraj.
    
    - Dobrze, już robię - odpowiadam.
    
    Open Space nie daje prywatności, a jednak mam ze sobą jej zdjęcie. Spoglądam na nią uwiecznioną na fotografii, wzdycham do siebie. Jeszcze parę godzin i będziemy razem. Rutyna biurowych e-maili, telefonów, rzeczy ważnych lub mniej ważnych. Jej fotografia jednak jest ze mną. Pomaga przetrwać i wspiera. Wybija upragniona szesnasta piętnaście. Koniec. Opuszczam Mordor.
    
    Wpadam w nurt ludzi, idących ulicą. Każdy zagoniony, zamknięty we własnym świecie myśli. Niezauważalnych dla innych. Miasto żyje, pulsuje tłocząc cząstki swojego organizmu. Każda ma tu jakiś cel do spełnienia. Moim na dziś jest powrót do domu. Zmęczenie długotrwałe, narastające dzień po dniu. Powoduje otępienie. Automatycznie otwieram drzwi do mieszkania, wchodzę. Jeszcze tylko zmyć z ciała zapach dnia. Mechanicznie włożyć pokarm w siebie, mieć energię na sen. Mój mózg rejestruje jeszcze etap położenia się do łóżka.
    
    ***
    
    Wychodzę z łazienki, pachnąca Euforią. Jasne włosy obcięte asymetrycznie, zawilgotniałe wodą. Lubię oglądać moje ciało, dorastało ze mną. Jest piękne, godziny spędzone w klubie fitness spowodowały jędrność mięśni. Podkreślając moje atrybuty, piersi, pośladki. Smukłe uda. Tak podobam się sobie, akceptuję.
    
    Od dawna chciałam ...
«123»