1. Tylko moja (V)


    Data: 24.12.2021, Kategorie: przyjaciele, niespełniona miłość, spotkanie, Autor: Adrenalinaaa

    ... tygodniami.
    
    Podniecenie obrało apogeum. Złość, dominacja i temperatura poszły w górę. Podciągnął materiał mojej piżamki do góry, odpiął pasek i jednym zwinnym ruchem znalazł się w moim wnętrzu. Czułam ciepło i dreszcze rozchodzące się po całym ciele z każdym kolejnym ruchem. Po parunastu mocnych ruchach, odwrócił mnie do siebie tyłem i wydał komendę.
    
    - Ręce na komodę! - warczał w moją stronę, znów wprowadził się w moje wnętrze tym razem nie swoim przyjacielem, a palcami. Powolnymi ruchami wykonywał taniec w mojej kobiecości, a na kolejną fale przyjemności nie musiałam długo czekać. Wyłam z podniecenia.
    
    - Uwielbiam Cię taką mokrą - syknął. Kolejne mocniejsze tym razem ruchy, jego zręczne dłonie i wibracje mojego ciała również go podniecały. Nie minęło kilka minut gdy znów poczułam jego dłonie na moich biodrach, a potem wszedł we mnie całym sobą. Odchyliłam swoje ciało do tyłu. Rozerwał materiał mojego nocnego ubrania u samej góry, tak jak to zawsze miał w zwyczaju robić i zaczął pieścić moje piersi jednocześnie nie ustając w galopie, a potem lekko objął mnie w pasie i przywarł do mnie całym sobą.
    
    Melodia naszych wspólnych krzyków zalała całe mieszkanie.
    
    - Bardzo tęskniłeś - szepnęłam kiedy Feliks kąsał moją szyje. Po chwili jego język błądził po karku, a ja zwariowałam na samą myśl jak podniecająco musi wyglądać ta sytuacja. Robiliśmy to w przedpokoju! Nie zdążyliśmy nawet dojść do salonu. Był cholernie nienasycony, a ja nie byłam mu dłużna.
    
    - Nela! - ...
    ... krzyknął łącząc się ze mną w jęku. Rytm w moim ciele przyśpieszył. Po kilu minutach Feliks eksplodował natychmiastowo. Ciepło powędrowało do mojego mokrego wnętrza z taką siłą, że przez moment nie mogliśmy oddychać.
    
    Kiedy ostygliśmy Feliks wycofał się z mojego wnętrza, a moja podświadomość krzyczała, wręcz błagała o więcej. Był dla mnie jak obiekt uzależnienia. Odwróciłam się w jego stronę. Jego rozszerzone źrenice, wręcz spuchnięte od pocałunków i zabaw językiem usta działały na moją podświadomość jak narkotyk. Nie czekając chwili dłużej złożyłam na jego ustach kolejny pocałunek. Tym razem delikatniejszy, namiętny i pełen tęsknoty. Rewanż z mojej strony był konieczny. Stygliśmy w swoich objęciach jeszcze przez parę dobrych minut, a po nich Feliks patrząc w moje oczy znów podał "niegrzeczną" propozycje.
    
    - Chodź musimy się wykąpać - złapał mnie za dłoń i pocałował w czoło.
    
    - Znów masz zamiar mnie wykorzystać? - zaśmiałam się.
    
    - Nie muszę nawet prosić. Twoje ciało Cię zdradza - uśmiechnął się i popatrzył na dłoń.
    
    Tak, byłam cholernie podniecona, rozgrzana i pragnęłam go więcej i więcej. Dłoń drżała, a on dobrze mnie znając wiedział co siedzi mi w głowie. Po kilku minutach znaleźliśmy się pod prysznicem, a maraton trwał przynajmniej co najmniej... 6 orgazmów dłużej.
    
    ***
    
    Tydzień minął spokojnie. Feliks i ja karmiliśmy się nałogowo naszym uczuciem, a mój świat przestał obracać się wokół Igora i jego decyzji oraz wypowiedzianych do mnie słów. W sobotni wieczór ...