-
Kwiat Lotosu (II)
Data: 04.04.2022, Kategorie: brutalnie, pościg, akcja, Brutalny sex wulgaryzmy, Autor: XXX_Lord
... i poza klubem. W dodatku jest moim bezpośrednim szefem w pracy. Teraz rozumiesz moje przerażenie? Zginęła Blanka, która ostrzegała mnie przed nim, zaginęła Aśka, którą Tomasz zaliczył przynajmniej jeden raz, zanim związał się ze mną. - Skąd wiesz? - Byłam tego świadkiem. - Patrzyłaś na to, jak oni...? – Jacek po raz kolejny otwiera szeroko oczy ze zdziwienia. - Tak. – Ewa dopija herbatę. - Pozwolili ci tak po prostu patrzeć? - Nie widzieli mnie – Robi niewinną minę – pieprzyli się w archiwum, kiedy poszłam tam coś znaleźć w dokumentach. Ukryłam się za półką. - Huh, nieźle. – Jacek bierze głęboki wdech i do głowy wpada mu szatański pomysł. – Masz klucze do mieszkania kochanka? - Eee, nawet o tym nie myśl – Twarz Ewy to mieszanka strachu, przerażenia i zdziwienia pomysłem młodego dziennikarza. – Gdyby nas złapał miałabym przesrane, a nawet nie zastanawiam się, co stałoby się z tobą. - Nie mamy podstaw, żeby sądzić, że zrobiłby nam krzywdę. - Jesteś naiwny, jak dziecko – Ewa wyśmiewa jego pomysł – nie ufam mu absolutnie, nie mam zamiaru iść tam bez polic... – Przerywa jej mocne pukanie do drzwi. Ukrywająca się dwójka spogląda na siebie niepewne. - Schowaj się w łazience. Otworzę drzwi – szepcze Jacek. – Kto to? – Zbliżając się powoli do wejścia chwyta za klamkę. Ewa w tym czasie znika z pokoju. - Iwanowicz, otwórzcie. - Skąd mam wiedzieć, że to pan? - Gdybym to nie był ja, to bym nie pukał, tylko wszedł z drzwiami, panie ...
... dziennikarzu. – Głos Iwanowicza staje się nerwowy. – Otwieraj, chłopcze! Jacek uchyla drzwi i jego oczom ukazuje się barczysta, długowłosa sylwetka z twarzą pokrytą szramami i bruzdami. - No wreszcie, myślałem, że będziemy tak kurwa ruski rok debatować – Iwanowicz zwinnie, jak na swoją potężną sylwetkę wsuwa się do środka i cicho zamyka drzwi – gdzie Chańska? - Tutaj jestem – Ewa wynurza się z łazienki – co się dzieje? - Przenosimy was. - Przenosicie? Dokąd? - Do burdelu – wypala Iwanowicz – powiedzmy, że zarządzam kilkoma, mimo, że nie jestem ich właścicielem. Tam będziecie bezpieczni, na pewno bardziej, niż w tym obskurnym motelu. Jacek zaczyna się śmiać, a Ewa ma taki wyraz twarzy, jakby chciała wbić policjantowi widelec w oko. - Chyba pan sobie ze mnie żartuje? – Podnosi głos – Nie mam zamiaru przenosić się do żadnego burdelu. Pan na pewno jest policjantem? - Jak widać, jestem – Rozbawiony Iwanowicz otwiera szafę – zabieraj graty, mamy mało czasu. - A jeśli nie zechcę? - To wylądujesz na dołku na czterdzieści osiem godzin z patologią. Powód, podejrzenie utrudniania pracy policji i mataczenie w śledztwie. – Jego wzrok staje się na chwilę twardy, ale za moment łagodnieje – Posłuchaj – Zbliża się do dziewczyny, która instynktownie odsuwa się na bezpieczną odległość – obojgu zależy nam na tym samym. Czy przenosiłbym cię w miejsce, gdzie stałaby ci się krzywda? - Nie wiem. Nie ufam panu. Skąd mam wiedzieć, że za chwilę zza rogu nie wyskoczą ci sami ...