-
Nocny pociąg z rudzielcem, czyli na zdrady nie ma rady - wersja 2020 (2/2)
Data: 18.04.2022, Autor: AgnessaNovvak
... zlizuję z posklejanego zarostu. Wciskam dłoń pomiędzy uda, zbierając śliską, ciągnącą się długimi nićmi namiętność. Bez najmniejszego oporu wsuwam w ciebie palec, potem drugi i dopiero trzecim wypełniam całkowicie. Nie przerywając pieszczot wstaję i spoglądam w płonące iście diabelskim blaskiem oczy, wciąż skryte za ciężkimi oprawkami. – Mirella, ja się naprawdę obawiam, że… – próbuję wykrztusić z siebie ostatnie słowa ratunku. – Bój się, bój! – rzucasz krótko i wyszczerzasz się w wyjątkowo nieprzyzwoitym uśmiechu. – Masz czego, waniliowa buło! Niekoniecznie rozumiem kontekst, lecz nie trudzisz się, by go objaśnić. Wyszarpujesz dłoń z własnego wnętrza i oblepioną mlecznobiałą wydzieliną wkładasz do ust tak głęboko, jakbyś celowo chciała się udławić. Odwracasz się, opierasz rękami o poręcz nad łóżkiem i wypinasz w bardzo jednoznacznym celu. Powracam ku szeroko rozchylonym, mięsistym płatkom, rozpychając je ociekającymi sokami oraz śliną palcami. Napinasz biodra, pragnąc jeszcze, a ja sprawdzam, czy dobrze odczytałem twój gest? Powolutku przesuwam kciuk w kierunku pośladków, rozsmarowuję wilgoć dokoła nich i czekam na reakcję. W odpowiedzi rozstawiasz nogi szerzej i cała się naprężasz, opuszczając głowę znacznie poniżej rąk. Czyli zrozumiałem. Nie przerywając penetracji rozgrzanej kobiecości, wciskam kciuk w drugą dziurkę. Drżysz nerwowo, ale się nie odsuwasz. Zaczynam więc poruszać nim coraz szybciej, słuchając narastających pojękiwań. Próbuję umieścić w tobie ...
... kolejny palec, lecz wtedy definitywnie się spinasz. Czyli jeszcze za wcześnie. A może jednak nie? Odrywasz jedną rękę od poręczy i uciskasz sutek, w odpowiedzi na co zaczynam cię znów posuwać, gdy ty odwracasz głowę… chwila, bo się pogubię! Czy dobrze widzę? Stoisz przede mną, pochylona pośrodku przedziału sypialnego. Jedną ręką drażnisz brodawki zwieszających się swobodnie piersi, a drugą kierujesz między uda. Pobudzasz łechtaczkę tak energicznie, aż zahaczasz paznokciami o moją dłoń. Wypełniam trzema palcami calutką cipkę, równocześnie wciskając kciuk po ostatni staw w tyłeczek. Drugą zaś wkładam w usta… nie! Błąd! Ty sama ssiesz ją tak łapczywie, aż obawiam się, byś się nie zakrztusiła lub, co gorsza, nie pokaleczyła podniebienia. Tyle że przecież tego właśnie chcesz! Nie przytulasków, czułego miziania i zwiewnej niczym puszek z pipki jednorożca gry wstępnej! Nie kochania się! Nie seksu! Pragniesz pierwotnie wściekłego rżnięcia! Bez zahamowań i litości, pędzącego na złamanie karku wprost ku ostatecznemu zatraceniu! Mimo oporu wciskam ci do pizdy ostatni pozostały palec i zginam kciuk tkwiący w dupie na tyle mocno, aż czuję je wzajemnie przez cienką ściankę, oddzielającą odbyt od pochwy. Wpycham rękę w usta po same kostki, spieniając ślinę spływającą przez nadgarstek ku przedramieniu. Wierzgasz tak gwałtownie, że w pewnym momencie muszę wstrzymać pieszczoty. O ile w ogóle można je jeszcze tak nazwać… Spoglądasz na mnie wzrokiem pełnym złości, zawodu i kpiny. ...