1. Nocny pociąg z rudzielcem, czyli na zdrady nie ma rady - wersja 2020 (2/2)


    Data: 18.04.2022, Autor: AgnessaNovvak

    ... wymieniać. Wyraźnie obrzmiałą i przekrwioną, porośniętą posklejanymi, rudawymi kędziorami. Przyklękam i opieram czubek fiuta o rozpulchnione płatki, napierając powoli, lecz konsekwentnie. Praktycznie nie czuję fizycznego oporu, ale psychicznie… tak, chcę tego! Pragnę całym jestestwem! Moje mizoginistyczne ego wrzeszczy, bym cię posiadł, wykorzystał oraz upokorzył, a na koniec pogardliwie porzucił!
    
    Mimo wszystko wciąż nie mogę się przemóc. Nie jestem… tak samo pewny własnych zasad, gdy ledwie parę chwil wcześniej fundowałem ci poniżający facefuck?
    
    Po ostatniej, pełnej rozpaczliwych resztek zawahania chwili, łączę nasze biodra w jedność. Posuwam się z początku ostrożnie, z uwagą badając teren. Jesteś śliska i cudownie ciepła, lecz mimo wszystko także zaskakująco ciasna. Przyjmujesz mnie całego z nieukrywaną przyjemnością. Przesuwam palcami po pofalowanym brzuchu i głaszczę kołyszące się swobodnie piersi, tym razem bardzo delikatnie, wręcz czule podskubując skutki. Kładę dłoń na zaróżowionym, uniesionym w ślicznym uśmiechu policzku. Wyraźnie oczekujesz więcej. Zachęcasz mnie do wzmożonego zaangażowania, gwałtowności, niemal agresji. A ja jestem ci całkowicie i bezwarunkowo posłuszny.
    
    Nie myślę już o własnej żonie i dzieciach, szczerości oraz zaufaniu, miłości i wierności… Za to zdradzam. Znowu. I to z kim tym razem?
    
    Nie z nagrzaną, małomiasteczkową małolatką z figurą modelki, która za parę drinków, przejażdżkę sportową furką oraz pustą z założenia obietnicę pomocy w ...
    ... karierze dała się zaliczyć… trzykrotnie, jeśli dobrze pamiętam? Przy czym po drugim dymaniu na tylnym siedzeniu podejrzewałem, a po ostatnim na zapleczu dyskoteki miałem już pewność, że ów „modeling” był tylko przykrywką do puszczania się z podobnymi mnie tatuśkami. Ona po prostu to lubiła, sucz jedna!
    
    Nie z byłą dyrektorką regionalną w byłej firmie, która na odchodne musiała kogoś namaścić na swojego następcę, więc trzeba było jej pomóc w podjęciu decyzji. Też zresztą więcej niż raz. Chociaż nie powiem: warto było! I to nie tylko ze względów czysto zawodowych, bo taka milfeta jak ona trafiała się tylko raz z życiu i grzechem byłoby nie wykorzystać okazji choćby z tego tylko powodu. To jednak prawda, że każdy facet powinien chociaż raz spróbować w życiu doświadczonej kobiety! Tak w przenośni, jak i bardzo dosłownie.
    
    Nie z bezustannie uśmiechniętą, równie sympatyczną jak puszystą sekretareczką w ośrodku, w którym w ciągu dnia miałem szkolenia teoretyczne z negocjacji umów, a w nocy… zajęcia praktyczne. Równie owocne, co niepozbawione przyjemności. No dobra, może i laska miała kilka, o ile nie kilkanaście kilogramów za dużo, za to jak już wskoczyła na mnie swoją wielką dupą i zaczęła podskakiwać, to nie wiedziałem, gdzie jest sufit, a gdzie podłoga. Że o najsłodszej cipeczce, jaką kiedykolwiek wylizywałem, nie wspomnę.
    
    Nie z laską zaproszoną na kawalerski kumpla, która miała być z założenia pewnie tylko ostrą striptizerką, a okazała się… cóż, moim zdaniem normalna to ...
«1...345...8»