-
Czas grozy (III)
Data: 22.04.2022, Kategorie: łoże, średniowiecze, oglądanie, wielki kutas, rozkazy, Autor: historyczka
Rozjuszony Karol głośno klasnął w dłonie. Dla kobiety zabrzmiało to złowróżbnie. Domyślała się, że to wezwanie giermka. - Panie, co czynisz! Książę uśmiechną się tylko, jakoś tak złośliwie, szyderczo. Martha nie wiedziała co robić. Spanikowana wyskoczyła z łoża, schwyciła leżącą na posadzce suknię i czym prędzej zaczęła ją na siebie ubierać. Ledwie skończyła, w progu stał chłop wielki jak tur. - A wiesz damulko, dlaczego jego wybrałem? Martha patrzyła na niego z przerażeniem. „Gdybym się pod nim znalazła… gdyby mnie przygniótł… ani bym pisnęła!” - Bo mężny i silny? - W istocie. Ale nie to było głównym powodem. Ale to, że ma wielkiego kutasa! Ha ha ha! Kobieta zadrżała. „Ani chybi, książę dopnie swego… Z góry trafnie odgadłam, że zboczone pragnienia targają tym władcą…” - Dlatego wiedz panienko, że uwielbiam patrzeć, jak mój Eryk, Norman z pochodzenia, wbija swą dzidę w dzierlatkę, którą mu wskażę! - O Boże… Panie… oszczędź mnie… kornie proszę… - Niewiasto, nawet nie próbuj! Za bardzo wpadłaś mi w oko, bym nawet rozważał oszczędzenie ciebie. Po czym zwrócił się do przybocznego rycerza. - Eryku, czyń swą powinność! A jeśli ta białka będzie stawiać opór, to tylko czeka nas ciekawsza nocka. Martha struchlała. „Uciekać? Przecie ten drągal jest we drzwiach. Chronić swą cześć? Nie mam najmniejszych szans wobec tak potężnego wojownika… Jedyne co mi zostaje, to protestować lub błagać… Co obu ich jedynie podnieci…” - Panie… jam dla cię ...
... wierna służka… gotowam ci była oddać swą cześć niewieścią… ale nie… pachołkowi… błagam… - Eryk nawykł na wojnach słuchać zawodzeń i jęków kobiecych. Rozsmakował się w nich tylko. Nawet nie zliczyłby, ile białogłów pohańbił, ile branek wziął w niewolę, a ile potem sprzedał. „Pogańskie ziele… słyszałam o nich… litości dla niewiast nie mają… Lepiej mają mężowie, bo w boju giną, a nas, białogłowy, czeka jeno sromota…” Normański giermek ruszył w stronę Marthy. Ta poprawiając jeszcze materiał sukni na biuście, cofała się przed nim. A że jedyną drogą odwrotu był kierunek w stronę łoża, zmierzała do celu pożądanego przez mężczyzn. - Nie… nie… panie… - szeptała. Eryk tylko uśmiechał się, pewny swego. Nic już mu nie odbierze zdobyczy. Podczas uczty przypatrywał się Marthcie, ponieważ wydała mu się o wiele urodziwsza i strojniej ubrana, niż jakakolwiek inna kobieta na sali. Obserwował jak pląsała podczas tanów, rozmarzył się wtedy, że to tę damulę obierze na swój cel Karol. Ale też nie zamierzał na to bezczynnie czekać. To on podszepnął księciu, że na wieczerzy jest niewiasta do rzeczy. Wiedział, że władca polega na nim, zarówno w kwestii wojskowości, tak jeszcze bardziej w kwestii płci pięknej. Norman już słynął w okolicy z bajań pieśniarzy, którzy sławili jego zmagania wojenne, jak i miłosne. Jego moc była znana w obu tych dziedzinach. Toteż Martha teraz zdała sobie sprawę, kogo dotyczyła pieśń guślarza podczas uczty, który sławił rycerza co pięciu wikingów zmógł w ...