-
Czas grozy (III)
Data: 22.04.2022, Kategorie: łoże, średniowiecze, oglądanie, wielki kutas, rozkazy, Autor: historyczka
... pojedynku i pięciu dziewkom dał radę. Przeżegnała się. Co tylko wzbudziło większy uśmiech na twarzy giermka. - Kładziesz się panno po dobroci? – Tubalnym głosem zapytał wielkolud. Nie wiedziała co z sobą począć, nie chciała oddać się poganinowi, nie pozorując choćby oporu, a jednocześnie ekscytowało ją to niepomiernie, że taki byk, buhaj, będzie próbował zdobyć ją siłą. Gdy delikatnie pokręciła głową, Eryk uradował się. Wszak nie była to dlań pierwszyzna. Schwycił Marthę za dłoń i prowadził do łoża. Kobieta próbowała się zaprzeć, ale jedynie chyba po to, by przekonać się, jak wielka przewaga jest po stronie siłacza. Szła, ciągnięta jak na rzeź. Następnie popchnął ją, jakby to było piórko i panna poleciała na łoże. Znów znalazła się na plecach na niedźwiedziej skórze. Próbowała jeszcze odkręcić się i czmychnąć w drugą stronę komnaty, lecz okazało się, że chłop wielki jak góra, dysponuje zręcznością rysia! Natychmiast dopadł swą ofiarę, przyciągnął do siebie, po czym legł na niej całym swym ciężarem. „O Matko! Nic mnie już nie uratuje… Mogę już się pogodzić ze swą dolą… dolą nałożnicy nie księcia… a sługi, i to poganina!” Martha szeptała tylko cicho. - Nie… nie… litości… Ale nawet nie pozorowała już zbytnio, że się broni. Trzymała się za poły sukni, lecz Eryk i tak podciągnął ją wysoko. Natychmiast chwycił Marthę za krocze. - Sprawdzimy, czy prawda to, żeś taka ciasna?! „Cham! Prostak! Będzie mnie macał i oceniał!” Gruby, środkowy palec ...
... giermka z impetem wjechał w niewieścią norkę. - Auuaa! – zakrzyknęła. Odpowiedział jej rechot Normana. - Co? Już palec jest dla ciebie panienko za gruby?! To spotka cię coś jeszcze większego! Ha ha ha! Wtórował mu śmiech Karola, choć władca nie rechotał tak grubiańsko. Starał się udawać, ze zachowuje dworskie maniery. - Cóż, pani Martho… może to lepiej, że miast książęcego berła, spotka cię normański taran? Dzięki temu na długo zapamiętasz swój pobyt w mym łożu. Skonfundowana Martha nie wydobywała z siebie głosu. Poczuła, że właśnie do pierwszego palca, dołączył drugi. Za to sprośny giermek miał wiele radości z konsternacji kobiety. - Ano popamięta, pewno do końca życia! Bo już nie będzie taka ciasna! Ha ha ha! To pewno tak, jakby ją wianka pozbawić? Czyż nie, wielmożny książę?! Martha była skrajnie zawstydzona sytuacją, lecz, ku jej zdziwieniu, podniecało ją to niepomiernie bardziej, niż mogła sobie wyobrazić. Jeszcze większa ekscytacja ogarnęła ją, gdy zobaczyła oręż Normana. Istną maczugę, wielką i długą. - Nie! – krzyknęła – panie nie czyń mi krzywdy! Wiedziała, że nic tym nie wskóra. Że jedynie dodatkowo nakręci Eryka, który potraktuje to jako wyraz pochwały dla swej dumnej męskości. Giermek rozszerzył jej nogi, po czym skierował swój taran miedzy płatki. - Nie… nie… - szeptała już, nie krzyczała, pogodzona z losem Martha. Obawa, przed ogromnym narzędziem, konkurowała z olbrzymią ciekawością. „Jak to będzie, poczuć w sobie ...