Humanity (I)
Data: 14.05.2022,
Kategorie:
Fantazja
cyber,
Romantyczne
nieznajomy,
Autor: Dandelion
... potem zaczęła oddawać pocałunki z żarliwością, która go zaskoczyła. Zaczęli się dotykać w ciemności: wsunął jej dłonie pod bluzkę obejmując szczupłą talię, ona przez materiał spodni mocno uciskała jego nabrzmiewający szybko organ.
- Światło! – poprosił i lampa ponownie zapłonęła na biurku.
Dostrzegł, że pocałunkami rozmazał jej szminkę, przez co wyglądała bezbronnie i szalenie kusząco zarazem. Podniósł ją do góry, przeszedł kilka kroków i posadził Albę na brzegu biurka. Jej droczenie się z nim, jej uroda, powab, słodki zapach, który roztaczała – wszystko to sprawiło, że był podniecony do szaleństwa.
- Albo... - wykrztusił, zadzierając jej bluzkę i dobierając się do opiętych białym koronkowym biustonoszem piersi – Kiedyś przez ciebie oszaleję..!
Po raz kolejny musiał stwierdzić, że nie było na tym świecie drugiej takiej - piersi Alby to był majstersztyk natury: krągłe, kształtne i bez skazy. Długimi powolnymi pociągnięciami języka pieścił sterczące brodawki aż dziewczyna zaczęła się wić i pojękiwać. Oplotła go w pasie nogami, przez co spódniczka podwinęła jej się do talii ukazując koronkowe majtki. Ocierała się przez materiał o jego twardość z jakąś dziką niecierpliwością, chyba jeszcze nigdy nie widział jej równie roznamiętnionej. Jęknęła zawiedziona, kiedy Victor delikatnie, ale stanowczo uwolnił się z jej uścisku. Ukląkł na podłodze i zdjął eleganckie buty na szpilkach z jej stóp.
- Nie musimy się spieszyć – wyszeptał.
Zaczął całować jej nagie, smukłe ...
... nogi poczynając od kostek i powoli kierując się w górę. Nogi Alby to był jego fetysz, nigdy nie mógł się nimi nacieszyć. Kiedy doszedł do wewnętrznej strony ud dziewczyna wygięła się gwałtownie, strącając przy tym stertę papierów z biurka. Szeroko rozłożył jej kolana i przycisnął twarz do łona. Biały materiał pomiędzy nogami był wilgotny, pachniała bardzo mocno seksem i podnieceniem. Przywarł ustami do jej najbardziej wrażliwego miejsca i przez materiał chuchnął na nią ciepłym powietrzem.
- Och, Vic... - wymruczała z zamkniętymi oczami – Przeleć mnie kotku..!
Westchnęła z ulgą, kiedy wreszcie zsunął z niej majtki. Umościła się wygodnie na jego biurku z nogami szeroko rozłożonymi: otwarta, ufna i gotowa.
Victor przysunął sobie bliżej fotel, tak by mieć to co najważniejsze tuż przed oczami.
- Jaśniej! – rozkazał i lampa pojaśniała posłusznie.
Alba nie depilowała się gładko, tylko przycinała włoski blisko skóry, a potem smarowała chyba jakimś balsamem zmiękczającym, bo jej odrastające futerko było mięciutkie jak ptasi puch. Była blondynką, także tam i widok jej różowej szparki oprószonej złocistymi włoskami doprowadzał Victora do wrzenia. Nigdy nie mógł się nadziwić, że kobieta może być doskonała nawet tam: kształtne bladoróżowe płatki otaczały lekko wgłębiony kielich kwiatu, łechtaczka idealnie kulista, przypominała mały różowy groszek. W jasnym świetle lampy miał to wszystko tuż przed oczami, jak przepięknie podany deser. Nie kazał dziewczynie długo czekać i z ...