1. Szefowa


    Data: 31.08.2022, Autor: patik4

    Rozdział 1
    
    Moje obcasy odbijały się echem od posadzki. Wszystkie spojrzenia skupione były na mnie, a odgłosy rozmów zastąpiła teraz całkowita cisza. Marzyłam o tej chwili od dawna i kiedy w końcu miała nastąpić ciężko mi było ukryć ekscytację. Wiedziałam, że ta sytuacja rozniesie się po firmie szerokim echem, ale nie obchodziło mnie to. Minęłam biuro mojej przyjaciółki i pomachałam jej z szerokim uśmiechem przez szklaną szybę. Wybałuszyła na mnie oczy i wybiegła, niemal przewracając się o próg.
    
    -Chyba nie masz zamiaru naprawdę tego zrobić? zapytała, próbując mnie zatrzymać-Zastanów się jeszcze raz, on może zniszczyć Ci życie-chwyciła mnie za łokieć i przyciągnęła do siebie.
    
    Nie miałam ochoty już dłużej nad tym debatować, wiem że się martwiła ale musiała się z tym pogodzić. Moja decyzja była nieodwracalna, żałowałam tylko, że nie podjęłam jej wcześniej. Victoria widząc moją minę najwyraźniej postanowiła dać sobie spokój. Posłała mi tylko współczujące spojrzenie i wróciła do siebie ze spuszczoną głową. Wszyscy go uwielbiali, ja kiedyś też . Granica została przekroczona i nie miałam zamiaru już dłużej godzić się na tą sytuację. Drzwi do biura prezesa były tuż przede mną. Nie było już odwrotu, chciałam doprowadzić tę sprawę do końca. Serce zaczęło bić mocniej, a oddech stał się płytki i nierównomierny. Policzyłam do dziesięciu i zapukałam, doskonale wiedząc że i tak nie usłyszę odpowiedzi. Weszłam do środka, nie czekając już dłużej.
    
    -Tak, tak –usłyszałam-Muszę ...
    ... kończyć, oddzwonię później-przerwałam mu rozmowę i nie był z tego powodu zadowolony. Wysoki mężczyzna siedział za biurkiem i wpatrywał się we mnie ze złością. Przejął naszą firmę rok temu, wyciągając ją z ogromnego dołka. Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.
    
    Był bystry i potrafił manipulować innymi bez mrugnięcia okiem. Imponowało mi to w nim, do czasu. Byliśmy przez chwilę razem, ale to historia na kiedy indziej. Polityka naszej firmy nie zabrania jakichkolwiek stosunków między pracownikami. Większość korzystała z tego, jak tylko mogła. Kosmyk ciemnych włosów wypadł z jego idealnej fryzury, przeczesał go palcami i nadal wpatrywał się we mnie bez słowa. Na czole pojawiła się zmarszczka, tak jak zawsze kiedy tracił cierpliwość.
    
    -Czym zawdzięczam sobie Twoją wizytę? podparł się na łokciach i skinął na krzesło naprzeciwko siebie. Nie skorzystałam z jego propozycji, rzuciłam mu tylko na biurko wypowiedzenie;
    
    -Mógłbyś podpisać? Miejmy już tą farsę za sobą-zmarszczył brwi i potargał papier na moich oczach. Odchylił się do tyłu, zaplótł ręce nad głową i milczał.
    
    -Jakie wypowiedzenie? odparł, jak gdyby nigdy nic. Zagryzłam zęby, dobrze że byłam przygotowana na tą ewentualność. Wyciągnęłam z torebki teczkę z kopią wypowiedzenia. Usiadłam na biurku i posłałam mu wyzywający uśmiech. Szach mat.
    
    Jego mina była tego warta, o tak. Podałam mu długopis i nachyliłam się odrobinę celebrując swoje małe zwycięstwo. Zagryzł wargę i zawahał się przez chwilę.
    
    -Bez względu na to czy ...
«123»