-
Szefowa
Data: 31.08.2022, Autor: patik4
... się zgadasz czy nie i tak musisz to podpisać, twoja odmowa nie ma znaczenia. Moje wypowiedzenie jest ważne od dnia, którego Ci je wręczyłam-podsunęłam mu bliżej kartkę. Obracał długopis między palcami, ale ostatecznie złożył na niej swój podpis. Poczułam jak kamień spada mi z serca. Miałam ochotę zrobić zdjęcie tej chwili na pamiątkę, ale powstrzymałam się. W końcu jestem kobietą z klasą, przynajmniej czasami. Pozbierałam swoje rzeczy i z zadowoleniem miałam zamiar opuścić to pomieszczenie. -Z tego co pamiętam, okres twojego wypowiedzenia to trzydzieści dni-przeklęłam w duchu, że też musiał sobie o tym przypomnieć. -Z tego co pamiętam lubisz się pozbywać swoich pracowników w trybie natychmiastowym? Zresztą sama często musiałam przekazywać im informację o redukcji etatów-powiedziałam. Chwyciłam klamkę ,ale zanim wyszłam przypomniałam sobie o pewnym istotnym fakcie. Mimowolnie rumieńce pojawiły się na mojej twarzy. Teraz i tak już nie miałam nic do stracenia. -Dobrze Ci radzę rozstańmy się pokojowo-wróciłam do niego, pokazując na wyświetlaczu telefonu zdjęcie-Pamiętasz sylwestra? Pokazałam mu zdjęcie, na którym leży pijany z gołym tyłkiem i rysunkiem uśmiechniętej małpki na prawym pośladku. -Cios poniżej pasa-warknął z delikatnym uśmiechem w kąciku ust. -To co, żegnamy się?-podałam mu rękę, wiedziałam że jestem na wygranej pozycji. Wstał, wyprostował się i uścisnął moją dłoń. Przyciągnął mnie do siebie, pachniał miętą i tytoniem. Był atrakcyjnym ...
... mężczyzną, przez jego łóżko przewinęła się nie jedna kobieta. Był męski, inteligentny i bardzo opiekuńczy, ale na dłuższą metę życie z nim było trudne. Sama coś o tym wiedziałam. Jego oddech owiał moje ucho, powodując gęsią skórkę; -Zapomniałem już jak ładnie pachniesz-wciągnął mój zapach i zamknął na chwilę oczy. Znałam już te jego sztuczki i nie dam się już nabrać. Odsunęłam się na bezpieczną odległość. -Dziękuję za owocną współpracę-parsknęłam i ruszyłam do wyjścia. Nareszcie. -Jeszcze się zobaczymy-puścił mi oczko i wrócił do swoich zajęć. Po południu umówiłam się z Victorią na mieście. Mocne espresso i kawałek tarty cytrynowej to mój codzienny rytuał. Nie wyobrażałam sobie dnia bez tych dwóch rzeczy. -Nie krzyczał, więc nie było tak źle-wywnioskowała. Sączyła swoją lemoniadę już od dobrych trzydziestu minut, próbując wyciągnąć ode mnie jakiekolwiek informację. -Powiedzmy, że poszliśmy na ugodę, ja nie będę uprzykrzać życia jemu, a on mi-uśmiechnęłam się na samo wspomnienie jego miny. Przyglądała mi się badawczo jeszcze przez chwilę, w końcu musi odpuścić. -Rafael Montez tak po prostu dał Ci spokój? Pomimo łączącej Was przeszłości? spodziewałam się, że nie uwierzy mi tak od razu-Andrea, chcesz mi coś powiedzieć? -No może mam kilka kompromitujących go zdjęć do użytku własnego-pokazałam jej pamiętne zdjęcie, ledwo powstrzymała łzy. Kelnerka bacznie nas obserwowała, chyba wątpiła w naszą stabilność emocjonalną. Ja sama też często w nią ...