-
Kwarantanna w kawalerce | Rozdział VIII
Data: 06.09.2022, Autor: tPoH
Kolejne dni poświęciliśmy na kręcenie kolejnych materiałów. Było trochę łagodnego i namiętnego seksu, ale większość czasu byłam gwałcona, jebana, ruchana we wszystkie dziury i totalnie szmacona. Byłam bita, opluwana, wiązana, lizałam tyłek, zlizywałam spermę z podłogi. Zostałam użyta do nawet najmniejszej, najbardziej perwersyjnej męskiej zachcianki. Niektóre laski robiły takie rzeczy, ale byłam jedną z nielicznych, które takie rzeczy autentycznie lubiły. I to było widać. Drugi filmik miał bardzo wysoką oglądalność, plasując się tuż pod wynikami największych i wypromowanych już amatorskich gwiazd, a nawet nie pokazaliśmy ułamka tego, co chcieliśmy. Oboje z Bartkiem dopiero sobie uświadomiliśmy, że możemy na tym zarobić fortunę. Oczywiście kosztem naszej anonimowości, ale byliśmy w stanie to zaakceptować. Kwarantanna się zakończyła, a my mieliśmy mnóstwo przygotowanego materiału do publikacji. Mój mąż w końcu wrócił i od razu po przyjeździe naciskał na Bartka, by zgodził się zostać dzień dłużej. Umówili się na wspólną popijawę, a ja - zgodnie z planem – wykręciłam się, twierdząc, że jestem już umówiona na babską imprezę u koleżanek. Bartek wyszedł po zapas alkoholu i w tej samej chwili do ściany przycisnął mnie Artur, napierając mocno na tyłek. – Pewnie cipka cię świerzbi, żeby poczuć mojego fiuta. – Wycedził przez zęby. – Taaaak. Przez to wszystko strasznie się nakręciłam. Jestem niemal pewna, że Bartek czasem udawał, że śpi, gdy nagrywałam ci te zboczone filmiki. ...
... Albo potem szlochał, albo miałam wrażenie że wali sobie konia pod kołdrą. Dziwny on jest. – Mówiłem ci. – Zaśmiał się. – Jak wrócisz z imprezy to się zabawimy. Niech sobie patrzy i się uczy jak kobietę zadowolić. Pamiętaj, żeby wszystko nagrywać. Wyszłam, całując go na pożegnanie i powstrzymując się od parsknięcia śmiechem. Na schodach minęłam się z Bartkiem. Złapałam przez spodnie za kutasa i mrugnęłam do niego okiem. Wróciłam z imprezy dość późno. Bartek dyskretnie wysłał mi smsa, ze wszystko się udało. Udając kompletnie pijanego, runął na nasze łóżko i udawał nieprzytomnego. Artur, nie mając innej możliwości, położył się na kanapie. Wypisywał z pytaniami, kiedy w końcu się pojawię, ale przedłużałam imprezę w nieskończoność. W końcu dostałam SMS od Bartka, że słyszy chrapanie brata. Po cichu weszłam do mieszkania, zataczając się mocno i nagrywając wszystko telefonem. Drugą kamerę umieściłam na biurku, tak żebym była cały czas widoczna. Makijaż zrobiłam typowo „pijacko-imprezowy” i tak też się zachowywałam. Zatoczyłam się na łóżko i niezdarnie podciągnęłam kołdrę powyżej pasa Bartka. Z udawaną trudnością ściągnęłam mu bokserki. Zwiesiłam głowę na chwilę, udając że przysnęłam. Po kilku sekundach ocknęłam się gwałtownie. Rozejrzałam się niespokojnie, po czym wpakowałam kutasa do buzi. Obciągałam go energicznie, starając się zachować lekko niezdarne, pijackie ruchy. Wyjęłam penisa z ust i nabiłam się na niego cipką, ujeżdżając dopóki nie osiągnęłam pierwszego orgazmu. ...