-
Kwarantanna w kawalerce | Rozdział VIII
Data: 06.09.2022, Autor: tPoH
... zakrył się kołdrą i zerknął na telefon. – Marta, co to za filmik mi wysłałaś? Co to jest? – Zapytał. – Nie odtwarzaj! – Ryknął Artur, zrywając się z fotela. Było już jednak za późno. – Jaki filmik? Nic nie wysyłałam. – Przysiadłam się do szwagra. Przewinął kawałek i po chwili wspólnie oglądaliśmy jak mu obciągam, a potem dochodzę na jego kutasie. – Czy ja właśnie doszłam? – Głośny, teatralny szept wyrwał się z moich ust. Nikt nie odezwał się ani słowem. Nawet mój mąż. Po chwili na filmiku usłyszeliśmy jego głos, a moje usta zalane zostały spermą. Artur opadł zrezygnowany na fotel i ukrył twarz w dłoniach. – Artur... Przepraszam, byłam najebana... Ale co to w ogóle był za pomysł, żebyś dziś spał na materacu... -- wytumaczyłam się nieporadnie. Mąż nie odpowiadał. – Nieważne...Jesteśmy rodziną i myślę, że sobie ufamy. Każda rodzina ma jakieś tajemnice. To będzie nasza wspólna po prostu... Nikt poza nami się nie dowie – Powiedziałam uspokajającym tonem. – Jasne! – Bartek włączył się do rozmowy, modulując głos tak, by wyrażał wyraźne zadowolenie. – Ja na pewno nikomu nie powiem. Spojrzałam na niego odruchowo. Od razu tego pożałowałam. Z całej siły zacisnęłam wargi, by ...
... tylko nie wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem. XXX Siedzieliśmy w domku letniskowym nad własnym jeziorem. Dopiero co je kupiliśmy i miało służyć za tymczasowe lokum. Nasz filmik z Arturem stał się hitem sieci przez jakiś czas. Może nie był najczęściej oglądany, ale najczęściej go komentowano. Zyskaliśmy świetną reklamę i mogliśmy ruszyć z płatną wersją filmików. Zarabialiśmy bardzo dobre pieniądze, a nasze amatorskie porno szybko dołączyło do grona najbardziej popularnych, a my zostaliśmy pornograficznymi celebrytami. Regularnie z różnych, fejkowych kont wysyłaliśmy Arturowi linki, komentując co lepsze fragmenty. Nie wiem czy je oglądał czy nie, ale zawsze odczytywał. Nigdy jednak nie odpisał. Nie wiemy czy rodzina się nas wyrzekła, bo pierwsi urwaliśmy kontakt. Pewnie tak, bo jednak zostałam nową ikoną amatorskiego, brutalnego porno, przynosząc tym samym krewnym wstyd. Czy żyliśmy z Bartkiem długo i szczęśliwie? Nie żyliśmy wcale długo, a szczęśliwie raczej krótko. Sława bywa krótkotrwała, a pieniądze nieodpowiednio dysponowane kończą się bardzo szybko. Szczególnie, gdy fortunę wydaje się na narkotyki w hurtowych wręcz ilościach. Ale to już całkiem inna historia, którą kiedyś może opiszemy.