1. Kwarantanna w kawalerce | Rozdział VIII


    Data: 06.09.2022, Autor: tPoH

    ... Jęczałam przy tym jak najciszej potrafiłam. Wysunęłam się z niego i znowu zaczęłam obciągać. Co chwilę kztusiłam się i głośno plułam na członka, gdy wychodził z mojego gardła. Bartek dał dyskretny znak, że dochodzi. W końcu bardzo głośno udałam odruch wymiotny, przyjmując jednocześnie nasienie do buzi. Usłyszałam, jak Artur zrywa się na równe nogi.
    
    – Marta, co ty odpierdalasz?! – Ryknął na całe mieszkanie.
    
    Spojrzałam na męża totalnie zagubiona i w tej samej chwili, zgodnie z planem, sperma kochanka zaczęła mi zalewać usta. Starałam się ją wypluwać, by jak najwięcej ciekło mi po wargach i podbródku. Artur złapał mnie mocno i wstrząsnął z całej siły.
    
    – Marta, kurwa, to Bartek, do chuja! – Wrzasnął.
    
    W końcu udałam, że coś do mnie dociera. Rozejrzałam się dookoła i wzięłam spermę z ust na palca. Przyjrzałam się jej, a potem wbijam wzrok w sterczącego jeszcze kutasa. Nagle otworzyłam szeroko oczy.
    
    – O kurwa, o kurwa... – zaczęłam nieudolnie wycierać spermę, jeszcze bardziej ją rozmazując – Tak czułam, że jest jakiś dziwnie duży. O kulwa. – Zabełkotałam. – Czemu śpisz na materacu? Bartek tam śpi. Bartek...
    
    – Nie odróżniasz własnego męża, kurwa! – Ryknął wściekle. – Jesteś napierdolona.
    
    – Jestem napiełdolona – Powtórzyłam i niemal w tej samej chwili udałam, że przysypiam.
    
    Ocknęłam się po chwili, unosząc do góry telefon i radośnie przy tym wołając:
    
    – Mam filmik, Artur, mam filmik! Chcesz zobaczyć?! Wysyłam!
    
    – Nie!
    
    Złapał mnie mocno i położył na ...
    ... materacu. Znowu udałam, że zasnęłam. Po chwili wrócił i próbował wytrzeć mi twarz ze spermy. Broniłam się niezdarnymi ruchami, jakbym odganiała natrętną muchę. W końcu Artur zrezygnował i zajął się Bartkiem. Patrzył długą chwilę na jego kutasa, zastanawiając się co z nim zrobić. Wszędzie dookoła były plamy spermy. Chciał mu z powrotem założyć bokserki, ale brat nie współpracował. W końcu zakrył go tylko kołdrą i zrezygnowany usiadł na fotelu. Na zmianę szlochał i klął przez kilka kolejnych godzin. W końcu zrobiło się jasno i nastąpił punkt kulminacyjny.
    
    Najpierw przebudził się Bartek. Odchylił kołdrę, położył obie stopy na podłodze i przeciągnął się mocno. Nagle zauważył, że ma kutasa całego upaćkanego w spermie. Rozejrzał się dookoła i zdziwiony zatrzymał wzrok na Arturze. Po chwili ja również przeciągnęłam się leniwie na łóżku. Zaschnięte plamy nasienia były aż nadto widoczne w świetle porannego słońca. Rozmazany makijaż też swoje sugerował. Zlizałam spierzchniętą spermę z ust. Bartek zawiesił na mnie wzrok i jeszcze raz spojrzał na własne krocze. Zdumiony otworzył szeroko oczy, unosząc wysoko brwi.
    
    – Sperma? - Szepnęłam głośno do siebie. – Nie smakuje jak Artura...
    
    Uniosłam wzrok i dostrzegłam męskość Bartka, poplamioną bliźniaczo zaschniętymi śladami nasienia. Rozejrzałam się teatralnie w panice dookoła i dopiero wtedy zobaczyłam męża.
    
    – Co ty zrobiłeś? – Rzuciłam do niego. – Co tu się działo?
    
    Artur zaciął się, nie wiedząc co odpowiedzieć. W tym czasie Bartek ...