1. Adam, Ewa i cała reszta, czyli gody miedziane, w cynę oprawne - część 3 z 3 (11/11)


    Data: 06.09.2022, Autor: AgnessaNovvak

    NIEDZIELA
    
    – Dobrze, wystarczy już! Przestań mnie obcałowywać, bo dzieci… – Ewa leniwie machnęła dłonią.
    
    – Co dzieci? Już ci buziaczka we włosy nie mogę dać? Wybacz, ale po wczorajszym szczuciu cycem nic bardziej gorszącego raczej nie zobaczą – roześmiał się Adam, choć po prawdzie zeszłego popołudnia wcale nie było mu wesoło.
    
    – Ty się ciesz, że poduszki mieliśmy pod ręką, bo byś musiał chyba kaktusem wacka przysłonić! – odparowała.
    
    – Od kiedy my mamy kaktusy w sypialni? – zastanowił się zbity z tropu.
    
    – Fakt. Chociaż może i dobrze, że się tak stało? – spytała po raz kolejny, nadal oczekując nie wiadomo jakiej odpowiedzi. – Ostatecznie jak długo zamierzaliśmy udawać, że sypialnia służy tylko do czytania książek albo chrapania? Ile razy któraś z nich przyłapała nas z dupą na wierzchu?
    
    – O tak, zwłaszcza Zuzka! Ja naprawdę nie wiem, jak ona potrafi zachowywać się tak cicho! Pojawia się znikąd o krok za tobą i dopóki sama nie będzie chciała, to się o tym nie dowiesz! – wzdrygnął się lekko, nie wiedzieć czemu przypominając sobie o pewnej blondynce z podejrzanym upodobaniem do gadziej biżuterii.
    
    – A pamiętasz, jak po Wigilii byliśmy pewni, że obie dawno śpią i zaczęliśmy harce? Nasze szczęście, że zanim rozebrałam się do końca, poszłam jeszcze do łazienki, bo mogło być różnie. Albo kiedy obie wróciły wcześniej ze szkoły? Wiesz, miałeś urlop i pod prysznicem…
    
    – Dobrze, nie musisz mi wszystkiego wyliczać! Teraz jest najważniejsze, że zrobiliśmy, co ...
    ... zrobiliśmy, wyszło, jak wyszło i już tego nie zmienimy. A bardziej serio, trzeba będzie na spokojnie przysiąść jeszcze raz do tego tematu. Może nawet dzisiaj pod wieczór? Tak na świeżo? Świetnie udaje ci się z nimi dogadywać, więc może lepiej zostawię to tobie? Bo… dumny z ciebie jestem!
    
    – Ty mi nie kadź! – prychnęła, mimo że faktycznie czuła niemałą satysfakcję, że udało się wybrnąć z niezręczniej sytuacji z twarzą, a nie pipką.
    
    – Ale ja naprawdę nie potrafiłbym tak rozmawiać ani z nimi, ani pewnie z nikim innym. Chociaż i tak podejrzewam, a chwilami byłem wręcz pewien, że one i tak doskonale wiedziały już wszystko, co wczoraj im powiedzieliśmy. A pewnie i sporo więcej.
    
    Tutaj Ewa zamyśliła się na dłuższą chwilę, po czym wróciła do rozmowy znacznie cichszym głosem. Błyskające ognistymi refleksami rozwianych w ostatnich promieniach zachodzącego słońca włosach bliźniaczki – testujące właśnie normy wytrzymałościowe postawionej parę metrów obok huśtawki – mogły ich widzieć, ale wcale nie musiały słyszeć.
    
    – Wiem że to nie jest najlepszy moment, ale chodzi mi ta sprawa po głowie. Twoje dłuższe wyjazdy, moje wyjścia do Sofi… najlepiej powiem bez owijania w bawełnę: co byś powiedział, ale tak szczerze, gdybym miała ochotę na kogoś innego? Konkretnie na – zrobiła zamierzoną, długa pauzę – kobietę?
    
    – O czym ty do mnie rozmawiasz? – wolał się upewnić, czy dobrze zrozumiał. Oby nie… – Ewa, przecież mówiłaś mi tyle razy, że nie interesują cię…
    
    – Wiem, co mówiłam, ale nie chcę też ...
«1234...14»