1. Adam, Ewa i cała reszta, czyli gody miedziane, w cynę oprawne - część 3 z 3 (11/11)


    Data: 06.09.2022, Autor: AgnessaNovvak

    ... leniwie prężącej się przez całą długość łóżka, wielbionej ponad wszystko żonie. Dobrą dekadę starszej od niego, lecz wciąż niezmiennie atrakcyjnej i ponętnej, której pożądał do szaleństwa dniem i nocą.
    
    Ubranej aktualnie w koszulkę ze srebrno białej satyny, która nijak nie potrafiła zdecydowanie przykrótkim krojem utrzymać w ryzach pełnej, można by powiedzieć, że wręcz pulchnej figury. Podziwiał kształtne uszy, przystrojone złotymi kolczykami w kształcie róż. Stanowiącymi komplet z niewielkim naszyjnikiem, zwieszającym się pomiędzy ogromnymi piersiami, podkreślonymi kręgami ciemnych, przebijających się przez cieniutki materiał sutków. Rozkosznie zaróżowione policzki, okalające uroczo zadarty nosek i cudowny pomimo – a może właśnie dlatego? – drobnej wady w postaci lekko cofniętych dwójek uśmiech, tajemniczo snujący się po namiętnych wargach.
    
    Westchnął cicho, starając się bez większego przekonania okiełznać ciepło promieniujące poniżej pasa. Przesunął spojrzenie niżej, ku apetycznie wystającemu brzuszkowi i smakowicie rolującym się boczkom, na których konsumpcję poczuł nagłą ochotę. Nie wspominając o rozłożystych biodrach, przechodzących w mocne, szerokie uda, pomiędzy którymi pyszniło się od niedawna wygolone łono, ukoronowane ciemnoróżową perłą łechtaczki, wystającą ponad jedwabiste płatki kobiecości.
    
    Tymczasem właścicielka owych fantastycznych kształtów ziewnęła płytko, odgarnęła półdługie, lśniące mahoniowymi pasmami włosy za ucho. Uniosła podmalowane brokatowym ...
    ... cieniem powieki, ukazując migdałowate w kształcie oczy o niedającym się jednoznacznie określić kolorze. Otaksowała uwodzicielsko obejmującego ją ramieniem czterdziestoparolatka, zakręconego do szaleństwa na punkcie jej niepospolitych wdzięków. Wspaniałego, namiętnego męża i wyrozumiałego, pełnego ciepła ojca dwóch przecudownych córeczek.
    
    Ów mąż, choć grzecznościowo i z wrodzonej skromności regularnie temu zaprzeczał, był zdecydowanie najseksowniejszym facetem, z jakim kiedykolwiek dzieliła nie tylko łoże, lecz i jakiekolwiek inne miejsce, nadające się w choćby minimalnym stopniu do uprawiania seksu. Z może nie tak bardzo wysportowaną, jak jeszcze kilka lat wcześniej, lecz wciąż ociekającą testosteronem, jędrną sylwetką. Oraz znacznie wykraczającym ponad średnią krajową penisem, którego już sam widok sprawiał, że nie mogła opanować rozszalałych pragnień. O niesamowicie męskiej, dodatkowo podkreślonej pierwszymi głębszymi zmarszczkami twarzy i zaczesanymi do tyłu, szpakowatymi włosami, których pojedyncze pasemka zsuwały się niesfornie na czoło.
    
    Wiedząc, że i tak nie da rady się powstrzymać, co zresztą nie leżało w jej naturze (a w tej konkretnej chwili było całkowicie zbędne) postanowiła nie przedłużać wzajemnych oględzin. Mimo że zdawała sobie sprawę, że na namiętne zabawy nie mają teraz za bardzo siły, i tak chciała jak najlepiej wykorzystać ostatnie chwile kończącego się właśnie, rocznicowego weekendu. Wzięła więc swego poślubionego za rękę i przyciągnęła do siebie tak, ...
«12...101112...»