-
Ballada o trzech nieznajomych, czyli rzecz…
Data: 01.10.2022, Kategorie: horror, śmierć, mało seksu, akcja, erotyka, Autor: Agnessa Novvak
... niewidocznym na pierwszy rzut oka otworze w drzwiczkach sekretarzyka. Wyciągając zeń nie ozdobną papeterię, ale dwa kielichy o szerokich czaszach, do których rozlała ciemnobordową, niemalże czarną zawartość rżniętej w krysztale karafki. – Tylko nie wychlej wszystkiego naraz, bo… – zawahała się – mocne jest. Diabelsko bym powiedziała. Z nie wróżącym niczego dobrego uśmiechem przytknęła usta do brzegu pucharu, pociągając solidny łyk. Jakby na dowód, że jej drogocenny dar nie zawierał w sobie ni krzty trucizny. A mówił mędrzec: nie wierz nigdy kobiecie! Napitek smakował… oryginalnie. Niczym faktycznie solidnie wzmocnione wino, hojnie podlane miodem i dalece zbyt szczodrze podprawione korzeniami, których piekący posmak podrażniał podniebienie. Odstawiłem kielich i spojrzałem na Aurorę, tym razem spokojnie i bez żadnych niezdrowych podtekstów, chcąc ostatecznie dowiedzieć się, jakie ma (względnie jej siostry mają) wobec mnie plany. Już otwierałem usta, gdy ogarnęło mnie przedziwne, rozchodzące się stopniowo po całym ciele ciepło. W jednej chwili wszelkie troski, zmartwienia i problemy przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, zalane falą nieziemskiej błogości. Liczyłem się tylko ja, bogato urządzony pokój z ogromnym łożem i ona. Aurora. Liczył się już tylko… Nie, nie mogłem! Nie tutaj, nie teraz, nie w taki sposób! Przecież tyle, co dałem odpór zdecydowanie zbyt sprośnym i jakże niegodnym człowieka honoru myślom! A tymczasem nagle poczułem się niczym bezwolna ...
... łechtaczka… laleczka , którą ktoś bezlitośnie dźgał zatrutą pożądaniem szpilą. Liczył się już jedynie nieskrępowany absolutnie niczym, wrzący namiętnością seks. Bez namysłu rozplątałem węzeł ręcznika i odsłoniłem się bezwstydnie przed niezapowiedzianym gościem w pozie godnej kulturysty. Mającego może swoje lata i będącego w nie najlepszej już formie, ale wciąż zwartego i gotowego do natychmiastowego działania. I, co nie mniej istotne, obdarzonego przez naturę stanowczo powyżej średniej środkowoeuropejskiej. Aurora przechyliła głowę, taksując zaintrygowanym wzrokiem me ciało, ze szczególnym uwzględnieniem okolic naprężonej męskości. Przygryzła wargi, jakby rozważając nie co, ale w jaki sposób chciałaby zaraz zrobić, podeszła do mnie na odległość oddechu i przekręciła się plecami. – Rozepnij – szepnęła nieoczekiwanie czułym głosem. Niezgrabnie odnalazłem uchwyt suwaczka i jednym płynnym ruchem opuściłem sukienkę do kostek. Nie wiedząc właściwie dlaczego, w najmniejszym nawet stopniu nie zaskoczyła mnie całkowita nieobecność bielizny, czego jednak nie mogłem powiedzieć o szafirowym motylku, wymalowanym pomiędzy łopatkami. Nieśmiało przeciągnąłem palcami po tatuażu, kreśląc linie na jaśniutkiej skórze, po czym, zachęcony własną odwagą, przylgnąłem do sięgającej mi dosłownie do wysokości barków kobietki. Objąłem ją od tyłu wpół, pochyliłem głowę i pocałowałem podcięte króciutko włosy na szyi. Wędrowałem ustami w kierunku malutkich, niemalże dziecinnych uszu, to zawracałem ku ...