1. Ballada o trzech nieznajomych, czyli rzecz…


    Data: 01.10.2022, Kategorie: horror, śmierć, mało seksu, akcja, erotyka, Autor: Agnessa Novvak

    ... świeżości ubranie i zanurzyłem się po szyję w aksamitnie kremowej, gorącej pianie. Starałem się nie dorabiać dziwnych teorii, niemniej zastanowił mnie kolejny osobliwy fakt, że jak do tej pory nie dostrzegłem nigdzie ani jednej osoby z niezbędnej przecież służby. Przecież woda nie nalała się sama, świeczki nie pozapalały ani tym bardziej stół na dole nie zastawił! Ale, poddając się nastrojowi, odetchnąłem tylko intensywnie pachnącą jałowcem, szałwią i sam nie wiedziałem czym jeszcze, gęstą parą i rozejrzałem, zatrzymując wzrok na staromodnych przyborach do golenia na niedalekim stoliczku. Pędzel i mydło nie stanowiły dla mnie żadnego
    
    , w przeciwieństwie do oprawnej w szylkret brzytwy, ale po wyjątkowo dogłębnym przemyśleniu stwierdziłem, że co mi szkodzi? Kto nie naraża nigdy się na szwank, ten głównej stawki nie wygrywa! Czy jakoś tak.
    
    Kilkanaście minut i co najmniej tyle samo zacięć później poprosiłem zwierciadełko, by pokazało, któż najpiękniejszy był na świecie. Bo na pewno nie ja. O tyle dobrze, że zestaw zawierał jeszcze kryształ ałunu i wysokoprocentową wodę kolońską, bo bez nich wyglądałbym jak ofiara przemocy domowej. Wyszorowany, pachnący i dobrą dekadę odmłodniały wyszedłem z nieprzyjemnie stygnącej już wody, dosuszając włosy. Owinąłem wilgotny ręcznik dokoła bioder i zacząłem zastanawiać czy mam powrócić na salony, a jeśli tak to w jakim stroju, gdy ktoś energicznie zapukał do drzwi. Po czym, nie pytając o pozwolenie, otworzył je i wparował z przytupem do ...
    ... środka.
    
    – Rozumiem, że jesteś u siebie, ale… – speszyłem się nagłą wizytacją.
    
    – A co ja, gołego faceta nie widziałam? – nikt inny jak Aurora spojrzała na mnie z politowaniem, podszytym jednak nieukrywaną ciekawością. – Nic nie mówię, ale popraw se tę szmatkę, bo ci widać! – zachichotała.
    
    Cóż za gówniara! Bezczelna, jawnie impertynencka, z rażącymi brakami w kindersztubie i… wywołująca pod wspomnianym ręcznikiem naprawdę konkretną konfuzję samą swoją obecnością. A że była, o ile mogłem ocenić, z górką dwukrotnie młodsza ode mnie? Nie takie zaciągałem do łóżka i o ile dobrze pamiętam, im któraś miała z początku większe obiekcje, tym finalnie wylewniej mi dziękowała. Zachęcony wspomnieniami nabrałem ochoty, by zrzucić swe jakże tymczasowe odzienie i stanąć przed Aurorą w pełnej krasie. A potem wziąć ją choćby siłą, nie zważając na wszystko i wszystkich.
    
    Szybciutko odepchnąłem tę myśl z co najmniej stu różnych powodów, lecz nie mogłem sobie odmówić na koniec odrobiny prowokacyjnej złośliwości:
    
    – Będziemy tak tu stali, czy przyszłaś do mnie z jakąś konkretną propozycją?
    
    Na te słowa Aurora wbiła we mnie badawczy wzrok i zastanowiła się chwilę. Wyjątkowo długą i pełną napięcia. W końcu spojrzała na tykający na ścianie zegar, zerknęła przez moment ku drzwiom i sięgnęła do szyi. Ściągnęła przez głowę cieniutki, złoty łańcuszek, na którego końcu wisiał pęczek kluczyków. Tak misternie wykonanych, że można było je wziąć jedynie za ozdoby i jednym z nich pomajstrowała w ...
«12...8910...20»