1. Seks w Wiecznym Mieście


    Data: 25.10.2022, Kategorie: podróż, wakacje, po latach, koleżanka, Autor: Douglas

    ... słów, z których wyłapał on tylko pojedyncze wyrazy, ale i to wystarczyło by domyślił się, że zachwala swoje miasto i opisuje jego uroki. Wdrapał się z bagażami na ostatnie, piąte, piętro. I od razu skierował się do okna. Widok miasta w świetle wieczornego, zmierzającego do zachodu słońca, był przepiękny. Wszedł na balkon. Po prawej stronie, jakieś półtora kilometra dalej, widać było wyraźnie bazylikę laterańską, z jej imponującymi figurami nad głównym wejściem. Był szczęśliwy. To było jego marzenie. Marzenie, które się spełniło.
    
    Po rozpakowaniu wziął szybki prysznic, przebrał się i zszedł na dół. Było po szóstej. Znana mu już starsza kwiaciarka powoli, jakby miała na to całą wieczność, znosiła po kolei wazony i doniczki z kwiatami sprzed kwiaciarni do środka. Jeden za drugim. Kątem oka dojrzała Piotra i zaczęła swój koncert niezrozumiałych włoskich zdań. Nie przerwała jednak swojej pracy, człapiąc w te i z powrotem, z kwiatami w obu rękach. Uważając przy tym jakby przechodziła po wąziutkiej kładce nad przepaścią. Piotr uśmiechnął się szeroko i pomachał przyjaźnie. Zatrzymała się na chwilę, schyliła by odstawić kolejną donicę tylko po to by również pomachać Piotrowi. Uniosła kciuk do góry i krzyknęła: - Viva Polonia! Piotr uśmiechnął się jeszcze szerzej, ponownie pomachał staruszce i odszedł w kierunku skrzyżowania. Zachowanie kobiety z kwiaciarni uświadomiło mu jak inna jest natura Włochów od natury Polaków.
    
    Spacer po coraz bardziej wieczornym Rzymie był dla Piotra ...
    ... niesamowitym przeżyciem. Widział jak miasto powoli się zamyka, jak kończy się rzymski dzień. Ludzie wychodzili z pracy, wsiadali do samochodów, czy też na typowe dla Rzymu skutery. Żegnali się, rozstawali na przystankach. Mogłoby się wydawać, że miasto zaraz ucichnie, uspokoi się. Nic z tego. Powoli zaczęły się pojawiać grupki osób śpieszących do restauracji, trattorii, pizzerii. Właściciele tych przybytków zaczęli wystawiać stoliki, a czasami wręcz nagabywać przechodniów by skorzystali z oferty ich lokalu. Co jakiś czas mijali go szybszym krokiem ludzie zmierzający zapewne do jakiegoś kina, teatru, na randkę. Dla Piotra wszystko było piękne. Rzym zdawał się być takim jak go sobie wyobrażał.
    
    Przeszedł najpierw do laterańskiego Piazza San Giovanni, następnie wolnym krokiem via Merulana i via Labicana dotarł do Koloseum. Stamtąd, mijając po lewej starożytne zabytki, a potem pomnik Juliusza Cezara, znalazł się na Piazza Venezzia. Nie planował zwiedzania, zresztą było już za późno i zrobiło się ciemno. Nie chciał jednak przerywać spaceru. Oglądając plan miasta stwierdził, że blisko stąd na Campo de’ Fiori.
    
    Droga do placu, który znajdował się kiedyś na głównej osi wiodącej z Lateranu na Watykan zajęła dwadzieścia parę minut wolnym krokiem. Piotrek chłonął miasto, które tak bardzo chciał poznać. Tuż za Piazza Navona w jeszcze otwartej lodziarni kupił lody, których wspaniałym smakiem rozkoszował się przez resztę drogi. Rzymska ulica znowu się przeistoczyła. Mijał coraz częściej ...
«1234...11»